Yamal powiedział, że "Złotą Piłkę powinien zdobyć najlepszy piłkarz na świecie, a nie zawodnik, który strzelił 80 goli". Według niego na najlepszego strzelca przewidziana jest osobna nagroda. Media zinterpretowały te słowa jako aluzję do Kane'a, który w minionym sezonie zdobył w meczach o stawkę 73 gole.
Anglik jednak po wygranej 7:0 z Unionem Berlin odniósł się do tematu: "Nie wiemy dokładnie, co miał na myśli. Każdy jest inny. Każdy ma swoje zdanie i swój sposób". Yamala nazwał niesamowitym piłkarzem, a wśród kandydatów do Złotej Piłki wymienił także Mbappe, Olise i Rodriego.
Kane z zainteresowaniem będzie obserwował, kto ostatecznie zwycięży podczas uroczystego ogłoszenia wyników plebiscytu 26 października w Londynie. "Nie lubię mówić o sobie. Wolę przemawiać swoją grą i występami na boisku" - podkreślił.
"Wynik głosowania na Złotą Piłkę nie zależy ode mnie. Jestem ogromnie dumny z tego, co osiągnąłem w minionym roku. To nie tylko gole" - dodał zawodnik, który w swoim 98. meczu Bundesligi przekroczył granicę 100 goli, co przed nim nie udało się żadnemu piłkarzowi.
Max Eberl jako dyrektor sportowy Bayernu nie powstrzymał się od drobnej aluzji do Yamala: "Trzeba robić kampanię. Najlepsi są jednak ci piłkarze, którzy żadnej kampanii nie potrzebują".
Według niego Kane ma naturalnie bardzo duże szanse, ale do grona najlepszych dołącza także Olise. Francuz w meczu z Unionem zdobył hat-tricka. "Sposobem gry niepostrzeżenie dołącza do tej grupy. Moim zdaniem zdecydowanie należy do najlepszych piłkarzy świata" - mówił Eberl.
