Decyzję podjęto po konsultacji z amerykańską grupą kapitałową Liberty Media, która jest właścicielem praw do F1.
Już wcześniej podjęto decyzję o odwołanym wyścigu o Grand Prix Bahrajnu, który miał się odbyć 12 kwietnia na torze Sakhir. Został on przeniesiony do Malezji na obiekt Sepang i odbędzie się 4 października. Zastępcza impreza zostanie oficjalnie nazwana „Gulf Air Bahrain Grand Prix w Malezji”.
Zaplanowany w kalendarzu na sezon 2026 na kwiecień wyścig w Bahrajnie i runda w Arabii Saudyjskiej w Dżuddzie zostały odwołane ze względów bezpieczeństwa z powodu wojny w Iranie i kryzysowej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Katar ma gościć F1 29 listopada, a Abu Zabi - 6 grudnia. Teraz zdecydowano, że do połowy września musi zapaść ostateczna decyzja.
"Damy sobie maksymalnie dużo czasu, aby zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja i podejmiemy decyzję we właściwym momencie" – oświadczył dyrektor generalny Formuły 1 Stefano Domenicali. "Dla nas dzisiaj wyścigi w Katarze i Abu Zabi są potwierdzone. Nawiasem mówiąc, są już wyprzedane" – dodał. "Jeśli to się nie uda, koniec sezonu odbędzie się w Europie, ponieważ nie możemy pojechać gdzie indziej" - wyjaśnił.
Włoch potwierdził, że tor Imola, jego miejsce urodzenia i siedziba Ferrari oraz lidera Formuły 1 Mercedesa, Kimiego Antonelliego są na liście torów, które będą brane pod uwagę.
Domenicali przyznał, że Formuła 1 planuje opublikować harmonogram wyścigów sezonu 2027 jesienią.
"Oczywiście, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie nie zostanie rozwiązana, mamy różne opcje, różne plany. W każdym razie utrzymamy cel - 24 Grand Prix również w przyszłym roku" - podkreślił dyrektor generalny.
Poproszony o przedstawienie nowych rozważanych lokalizacji rund F1, Włoch powiedział: "Mamy więcej zapytań z Chin i Japonii, ale na razie chcemy pozostać przy jednym wyścigu w Chinach, ponieważ musimy skonsolidować rynek, zanim pomyślimy o innej opcji".
Dodał także, że F1 otrzymała zapytania z Afryki i Ameryki Południowej.
