Wisła Kraków – GKS Katowice 2:1
W poprzednim sezonie, jeszcze na zapleczu Ekstraklasy, stadion im. Henryka Reymana był prawdziwą twierdzą gospodarzy - w 17 meczach zawodnicy “Białej Gwiazdy” odnieśli 12 zwycięstw, cztery remisy i zanotowali jedną porażkę.
Z pewnością podopieczni Mariusza Jopa chcieli, by ta passa utrzymała się na najwyższym poziomie, jednak od początku spotkania było wiadomo, że zadanie nie będzie łatwe.
To goście bowiem przejęli inicjatywę po pierwszym gwizdku, a już w ósmej minucie Marcel Łubik musiał wykazać się po strzale Bartosza Nowaka, najlepszego zawodnika ligowego poprzedniego sezonu. Wkrótce młody bramkarz naprawił także błąd defensywy, odbijając uderzenie Emana Markovicia z bliskiej odległości. Swoją okazję miał także Pau Resta, ale główkował nad poprzeczką.
W końcu odważniej do ataku ruszyli piłkarze Wisły, jednak przedarcie się przez defensywę przyjezdnych okazywało się sporym wyzwaniem. W końcu mur zaczął się kruszyć, a dwie doskonałe szanse na otwarcie wyniku miał Frederico Duarte. Najpierw Portugalczyk musiał jednak uznać wyższość Gabriela Kobylaka, a następnie z woleja trafił jedynie w słupek.
Gospodarze utrzymali przewagę po zmianie stron i w końcu zapewnili radość na trybunach. Marcin Wasielewski sfaulował w polu karnym Alana Urygę, sędzia przyjrzał się sytuacji na monitorze VAR i podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Marko Bozić.
Rozpędzeni piłkarze Wisły chceli wykorzystać dobry moment i już po niecałych pięciu minutach podwyższyli prowadzenie. Raoul Giger posłał precyzyjne dośrodkowanie w szesnastkę, a uderzeniem głową bramkarza pokonał Jordi Sanchez. Po chwili Hiszpan cieszył się z trafienia po raz drugi, ale radość ostatecznie powstrzymał sędzia, który dopatrzył się faulu na interweniującym Arkadiuszu Jędrychu w tej samej akcji.

Przyjezdni nie zamierzali się poddawać i ruszyli do odrabiania strat. Najpierw tuż obok słupka uderzył Marković, jednak już po chwili bramkę kontaktową zdobył Szymon Bartlewicz. W końcówce zawodnicy GKS Katowice praktycznie nie opuszczali połowy rywali, jednak mimo naporu oraz czterech doliczonych minut nie udało im się doprowadzić do wyrównania. Wisła Kraków przywitała się zatem z Ekstraklasą zwycięstwem, z kolei przeciwnicy muszą skupić się teraz na rewanżowym meczu el. Ligi Konferencji z MSK Zilina.
Widzew Łódź – Motor Lublin 2:2
Spotkanie rozgrywane w Łodzi rozpoczęło się błyskawicznej okazji dla gości. Już w pierwszej minucie po małym zamieszaniu do piłki w polu karnym dopadł Yacine Bourhane, ale doskonałym refleksem popisał się Bartłomiej Drągowski. Po chwili nastąpiła przymusowa przerwa ze względu na zadymienie spowodowane racami, a po niej prowadzenie objęli zawodnicy Mariusza Misiury, choć z udziałem przeciwników.
Ivo Rodrigues posłał dośrodkowanie w szesnastkę z rzutu wolnego - futbolówkę głową próbował wybić Sebastian Bergier, ale zrobił to tak niefortunnie, że ta wpadła do siatki obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza.
Piłkarze Widzewa od razu ruszyli do odrabiania strat, w ciągu pierwszego kwadransa zanotowali 69% posiadania piłki, a pięć minut później doprowadzili do wyrównania. Po efektownej akcji zagranie Angela Baeny równie widowiskowym "szczupakiem" wykończył Mariusz Fornalczyk. Po chwili mógł nawet podwyższyć prowadzenie, jednak zabrakło mu celności.
Zespół Aleksandara Vukovicia poszedł jednak za ciosem i tuż przed upływem pół godziny gry wyszedł na prowadzenie. W polu karnym piłkę ręką dotknął Mateusz Łęgowski, a sędzia po długiej analizie VAR podyktował jedenastkę. Tę na gola zamienił Bergier, rehabilitując się za wcześniejszego samobója.
Gospodarze nie wyciągnęli jednak wniosków po pierwszej połowie i drugą odsłonę rozpoczęli równie pechowo. Już chwilę po wznowieniu gry Drągowski kolejną świetną obroną zatrzymał strzał Mbaye N'Diaye, jednak po chwili był już bez szans. Tym razem senegalski napastnik zdecydował się na sprytne uderzenie z linii pola karnego, a piłka po odbiciu się od słupka wpadła do siatki.
Widzew znów musiał więc rzucić się do ofensywy, jeśli chciał zapewnić radość głośno dopingującym fanom. Wpisać się na listę strzelców miał okazję rezerwowy Karol Świderski, jednak jego strzał głową przeleciał obok bramki, z kolei Bergier przegrał pojedynek z Mihaiem Popą. Po drugiej stronie boiska w słupek trafił natomiast Thomas Santos.

Gospodarze wciąż mieli problem ze skutecznością. W końcówce świetną okazję zyskał Fornalczyk, ale jego strzał został zablokowany. Ogromne pretensje do napastnika w tej sytuacji miał Świderski, który wskazywał, że on i Przemysław Wiśniewski byli lepiej ustawieni. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, co z pewnością rozczarowało zawodników i fanów Widzewa, w końcu ich drużyna w drugiej połowie miała znaczną przewagę.
Raków Częstochowa - Wisła Płock 1:2
Raków rozpoczął sezon w czwartek meczem 2. rundy eliminacji Ligi Konferencji przeciwko maltańskiej Valletcie. Częstochowianie długo się męczyli przed własną publicznością, ale po dwóch golach w końcówce wygrali 3:1. W pierwszej kolejce PKO BP Ekstraklasy czwarta drużyna poprzedniego sezonu mierzyła się z Wisłą Płock, która zaczyna sezon pod wodzą nowego trenera Adama Majewskiego.
Gospodarze zaskoczyli składem, bo między słupkami stanął debiutant –17-letni Wiktor Żołneczko. Medaliki w pierwszych dwudziestu minutach nieco przeważali, ale ich głównym zagrożeniem były strzały z dystansu, jednak Kochergin i Makuch nie zdołali trafić do siatki. W 24. minucie z powodu kontuzji plac gry opuścić musiał Stratos Svarnas, a jego miejsca zajął kolejny debiutant 21-letni Jerzy Napieraj. Raków wyszedł z dobrą akcją, którą kończył strzałem sprzed pola karnego Erick Otieno, ale piłkę pewnie złapał Rafał Leszczyński.
Medaliki zostały zaskoczone w 37. minucie. Adam Radwański wrzucił piłkę z autu w pole karne, tam niefortunnie interweniował Oskar Repka, a Marcin Flis, bramkostrzelny obrońca, który przed tym sezonem trafił do Wisły, uderzył bez zastanowienia z powietrza i dał prowadzenie Nafciarzom. W samej końcówce Fran Tudor był blisko wyrównania, ale jego strzał został zablokowany. Do przerwy prowadzili goście 1:0.
Raków chciał szybko wyrównać, ale to Wisła podwyższyła prowadzenie w 49. minucie po fatalnym błędzie nastoletniego bramkarza gospodarzy. Flis posłał złe dośrodkowanie w pole karne, wydawało się, że Żołneczko spokojnie złapie piłkę w "koszyczek", ale to go przerosło, futbolówka wypadła mu z rąk i do pustej bramki trafił Zan Rogelj.
Żołneczko zrehabilitował się w 58. minucie, kiedy w znakomitym stylu. Marcus Haglind-Sangre oddał znakomity strzał z powietrza, ale czujnie na linii zachował się bramkarz Rakowa i tym razem uchronił zespół przed utratą gola. Po upływie godziny gry Jurica Prsir interweniował w polu karnym wślizgiem i zahaczył Jeana Carlosa pośladkami, powodując jego upadek.
Analiza tej sytuacji trwała bardzo długo, a ostatecznie arbiter Paweł Malec i tak sam podszedł do monitora, on też oglądał tę sytuację kilkanaście razy i w końcu podyktował rzut karny, który od początku wydawał się oczywisty. Całe sprawdzanie w centrum VAR i przy monitorze trwała pięć minut. Ostatecznie w 68. minucie do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Patryk Makuch i trafił do siatki, zmniejszając dystans. Chwilę później błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Rafał Leszczyński, trafił w Makucha, który ofiarnie interweniował, ale piłka nie wpadła do bramki.
Chwilowy dramat w 80. minucie przeżył Fran Tudor, który pierwszą żółtą kartę zobaczył tuż po faulu, który miał miejsce na Jeanie Carlosie, a arbiter, który z boiska nie widział tego faulu, a ostatecznie dał rzut karny, nie cofnął tego napomnienia dla gracza Rakowa. Malec dał Tudorowi drugą żółtą kartkę, jednak nie było ona taka oczywista, a w myśl nowych przepisów, można na VAR sprawdzać niesłuszną drugą żółtą kartę i sędzia został przywołany do monitora, ostatecznie odwołując ten kartonik i Tudor został na murawie. Paweł Malec doliczył do regulaminowego czasu gry aż 8 minut z powodu przerwy na analizy VAR, a Raków chciał za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania.
W samej końcówce gola na 2:2 mógł strzelić Patryk Makuch, ale jego uderzenie głową wylądowało na słupku. Ostatecznie Wisła Płock wygrała w Częstochowie 2:1.

Ekstraklasa na Flashscore
Setna jubileuszowa edycja Ekstraklasy zapowiada kolejne niezapomniane chwile. Tytułu broni Lech Poznań, do ligi powróciła Wisła Kraków, a po błyskawicznych awansach zadebiutuje w niej Wieczysta. Ostatnia kolejka jesienna odbędzie się 11-14 grudnia 2026 roku (później ew. mecze zaległe 16-20 grudnia 2026 roku). Dniami rozgrywek pozostają piątek, sobota, niedziela i poniedziałek.
Mistrzowie Ekstraklasy • Wszystkie koszulki klubowe • Top 10 napastników • Królowie strzelców
