Piątkowy mecz Kazachstanu z Francją był bardzo wyrównany. W dwóch pierwszych tercjach żadna z drużyn nie zdołała otworzyć wyniku. Flavian Dair dał Francuzom prowadzenie na niecały kwadrans przed końcem, a gol Dmitriego Breusa w 51. minucie wymusił dogrywkę. W niej goli nie było, dlatego konieczne okazały się rzuty karne. Roman Starchenko w szóstej kolejce przypieczętował wygraną Kazachów, którzy umocnili się na szczycie.
Francja stanowiła zagrożenie dla Polski, bo wygrała bezpośredni mecz i przy równej liczbie punktów byłaby klasyfikowana wyżej. Teraz jednak Biało-Czerwoni wszystko mają w swoich rękach.
Jeśli Polska wygra z Litwą (początek o godz. 19:30) w trzech tercjach, czyli za trzy punkty, to na pewno zakończy turniej na drugim miejscu, również premiowanym upragnionym awansem do elity.

W grze o awans liczy się jeszcze Ukraina, która obecnie ma tyle samo punktów co Polska, a zagra z Japonią (godz. 16:00). Ukraina jednak potrzebuje potknięcia Biało-Czerwonych, bo bezpośredni mecz przegrała 2:3.
Litwa zajmuje w tabeli ostatnie miejsce. Doznała czterech porażek, ale dwóch dopiero po dogrywce lub karnych.
Polska ostatni raz w elicie grała w 2024 roku, co nastąpiło po 22-letniej przerwie.
