Przejdź do głównej treści

"Czuję się Amerykanką". Sabalenka chłonie atmosferę US Open mimo porażki w finale

Aryna Sabalenka odbiera trofeum za drugie miejsce na US Open
Aryna Sabalenka odbiera trofeum za drugie miejsce na US Open SARAH YENESEL / EPA

Aryna Sabalenka, która nie zdołała sięgnąć po trzeci z rzędu tytuł US Open i straciła pozycję liderki światowego rankingu, którą utrzymywała przez 99 tygodni, zapowiedziała, że po tym rozczarowującym sezonie wróci silniejsza.

"Myślę, że ogólnie powinnam być zadowolona z poziomu, jaki prezentowałam, i jest wiele rzeczy, które mogę wynieść z tego turnieju" - powiedziała 28-letnia Białorusinka, która wydawała się być w stanie uratować swój sezon wielkoszlemowy, zanim trafiła na świetnie dysponowaną Jelenę Rybakinę.

Rybakina, która już przed finałem miała zapewniony awans na pierwsze miejsce w rankingu, zwyciężyła 6:4, 5:7, 6:2 w bardzo przekonującym stylu.

To był ogromny zawód dla Sabalenki, która w półfinale zdominowała światową "czwórkę", Jessicę Pegulę, prezentując swoją największą siłę.

Po raz pierwszy od 2022 roku zakończy jednak sezon bez tytułu wielkoszlemowego.

Rybakina pokonała ją w finale Australian Open, a później Sabalenka odpadła w ćwierćfinale French Open i w czwartej rundzie Wimbledonu.

W rzeczywistości od czasu marcowego triumfu w prestiżowym duecie Indian Wells-Miami wszystko układało się dla Sabalenki pod górkę.

"Jak pokazuje doświadczenie, zawsze wracam silniejsza, a wszystkie lekcje z tego sezonu już mnie wzmocniły, ale na pewno dodatkowo zmotywują mnie, by w przyszłym roku wykonać jeszcze lepszą pracę".

Sabalenka była wdzięczna za wsparcie, jakie otrzymała od publiczności na ogromnym stadionie Arthura Ashe'a, która dopingowała ją, gdy odrabiała straty w meczu z Rybakiną i wspierała nawet wtedy, gdy trzeci set wymykał się jej z rąk.

"To było niesamowite" - powiedziała Sabalenka. "W pewnym momencie naprawdę poczułam: 'O rany, czuję się jak Amerykanka'. Chciałabym tylko wygrać ten turniej i poczuć to wsparcie jeszcze mocniej".

Mimo porażki i utraty pozycji liderki, Sabalenka uważa, że nie zmieni to zbytnio podejścia rywalek do jej osoby.

"Myślę, że i tak, wychodząc na kort, masz cel na plecach. Nieważne, czy jesteś numerem jeden, dwa, trzy, cztery, czy jakimkolwiek innym. Będę dalej ciężko pracować i rozwijać swój tenis, swój poziom. Mam nadzieję, że wygram jeszcze kilka turniejów" - dodała.

Będzie też dumna z panowania na pierwszym miejscu rankingu, które łącznie trwało już 107 tygodni – w tym 99 tygodni z rzędu, co zakończy się w poniedziałek.

"Dziewięćdziesiąt dziewięć? To niesamowite" - skomentowała. "Zobaczymy, czy Jelena zdoła mnie w tym pobić".