Po zwycięstwie nad Argentyną polska młodzieżówka mogła z optymizmem przygotować się na drugą kolejkę fazy grupowej. W Katowicach spotkały się z Meksykiem, który miał być rywalem bardzo trudnym do pokonania.
Sprawdź szczegóły meczu Polska U20 - Meksyk U20

Latynoski faktycznie szybko zaczęły naciskać i to kosztowało Polki stratę gola jeszcze przed upływem pięciu minut. Okoliczności są dość wstydliwe i pechowe: Martyna Bartczak na widok szarżującej na piłkę rywalki próbowała wybić poza boisko, tymczasem wysokim lobem wpakowała ją za kołnierz zaskoczonej Julii Woźniak.
Na szczęście gospodynie turnieju finałowego zareagowały modelowo i w kilka minut zdołały odrobić stratę. Sekretem okazała się dokładnie ta sama broń, co w przypadku Meksyku: pressing pod polem karnym rywalek. Oliwia Związek odebrała nerwowym rywalkom piłkę na granicy pola karnego i nie czekała długo – huknęła mocno i zapewniła wyrównanie.
Choć Biało-Czerwone próbowały pójść za ciosem, to lepsze okazje miały Meksykanki. Woźniak błysnęła obroną strzału Saldivar w 28. minucie, a bliska odpowiedzi wydawała się Ines Sikora. Jej uderzenie po dobrym dojściu do pozycji było jednak nieczyste i piłkę posłała nad poprzeczką.
W doliczonych sekundach Pągowska próbowała głową oddać piłkę Julii Woźniak, ale zamiast tego mogła zaliczyć niefortunną asystę, oddając piłkę szybkiej Saldivar. Na szczęście Woźniak zatrzymała i ten strzał.
Po powrocie do gry Meksykanki wyraźnie szukały drugiego gola, gdy Michel Fong zmusiła Woźniak do kolejnej interwencji. Na pierwszą dobrą okazję Polek trzeba było czekać prawie kwadrans. Weronika Araśniewicz wychodziła świetnie, ale dała się zatrzymać wślizgiem przed dojściem do sytuacji sam na sam.
Ostatecznie jednak Araśniewicz miała duży wkład w bramce 10 minut później: jej indywidualne wejście w pole karne skończyło się „stemplem” rywalki, a arbiter pobiegła do ekranu VAR. Nie miała już pytań, wskazała na wapno, z którego Zuzanna Witek na chłodno posłała bramkarkę w przeciwną stronę niż uderzyła.
To zwiastowało nerwową walkę o utrzymanie prowadzenia na ostatniej prostej i faktycznie tak było. Gra toczyła się prawie tylko na połowie Polek, a na 5 minut przed końcem regulaminowego czasu dwa rzuty rożne kończyły się bardzo nerwowym ratowaniem skóry. Za to w doliczony czas Biało-Czerwone weszły po profesorsku, długo utrzymując piłkę w tercji Meksyku i odcinając rywalki od choćby myślenia o ataku.
Aż żal, że wielki i zwycięski wysiłek Polek oglądało w Katowicach mniej niż 3 tys. widzów. Z tego miejsca zapraszamy wszystkich chętnych na piątkowy ostatni mecz grupowy Polski z Beninem. Odbędzie się na stadionie w Bielsku-Białej o 18:00!

