Spotkanie trwało dwie godziny i 14 minut. Był to czwarty bezpośredni mecz tenisistek i druga porażka Białorusinki.
Pojedynek rozpoczął się zgodnie z planem tzn. pierwszego seta łatwo wygrała Sabalenka 6:2 dwukrotnie przełamując podanie rywalki. Później własny serwis nie był już atutem żadnej z tenisistek. W sumie w drugim i trzecim secie aż dziesięciokrotnie obserwatorzy meczu byli świadkami break-pointa. Sześciokrotnie ta sztuka udała się 36-letniej Rumunce.
Cirstea wcześniej mogła cieszyć się z wygranej, ale prowadząc 5:4 dość łatwo przegrała własny serwis. Ostatnie dwa gemy decydującej partii padły już jej łupem. Jej przeciwniczką w 1/8 finału będzie grająca z numerem 13 Czeszka Linda Noskova.
Sabalenka, finalistka rzymskiego turnieju w 2024 roku (przegrana z Igą Światek - PAP), poniosła dopiero trzecią porażkę w tym roku. 28-letnia Białorusinka najwyraźniej zmagała się z kontuzją biodra, która zmusiła ją do wezwania pomocy medycznej w trzecim secie.
Liderka światowej listy od początku roku miała niemal perfekcyjny sezon na nawierzchni twardej, docierając do finału Australian Open i zdobywając tytuły w Brisbane, Indian Wells i Miami. Na kortach ziemnych zawiodła, odpadając w ćwierćfinale w Madrycie z Amerykanką Hailey Baptiste 6:2, 2:6, 6:7 (6-8), a teraz spotkało ją kolejne rozczarowanie w Rzymie. To jeden z nielicznych turniejów, którego jeszcze nie wygrała.

Wynik meczu 3. rundy:
Sorana Cirstea (Rumunia, 26) - Aryna Sabalenka (Białoruś, 1) 2:6, 6:3, 7:5.
