Hurkacz wreszcie zwycięski. Ma awans do drugiej rundy w Monte Carlo

Hurkacz wreszcie zwycięski. Ma awans do drugiej rundy w Monte Carlo
Hurkacz wreszcie zwycięski. Ma awans do drugiej rundy w Monte CarloPhoto by IZHAR KHAN / AFP

Hubert Hurkacz wrócił do gry po odpadnięciu w pierwszej rundzie turnieju w Miami i zadebiutował w tym sezonie na nawierzchni ziemnej. Zmiana okazała się szczęśliwa, bo po aż siedmiu porażkach z rzędu w różnych turniejach Hurkacz wreszcie się przełamał i w imprezie ATP 1000 w Monte Carlo pokonał 7:6(4), 5:7, 6:1 Luciano Darderiego.

Wrocławianin dobrze wszedł w mecz, ponieważ solidnie prezentował się na linii serwisowej, a także już w drugim gemie przełamał Darderiego, po czym wyszedł na komfortowe prowadzenie 3:0. 

Jeżeli ktoś jednak myślał, że przed Hurkaczem spacerek, to był w dużym błędzie, bo już kilka minut później mieliśmy na tablicy wyników 3:3. 

W dalszej części pierwszego seta nie mieliśmy już żadnych przełamań, chociaż to Hurkacz lepiej radził sobie przy podaniach Włocha niż ten przy zagraniach Polaka. Wyżej notowany zawodnik w rankingu często decydował się na skróty, ale często nie przynosiły one korzyści, bo lądowały na siatce. Hurkacz za to kilkukrotnie zaimponował dobrymi zagraniami z bekhendu. 

Tie break pierwszego seta był mocno jednostronny, bo Polak prowadził w nim nawet 5-1. Darderi był wściekły na swój sprzęt, bo już w trakcie seta zmieniał rakietę, a w tie breaku jedną z nich rzucił z całej siły o ziemię. To mu jednak nie pomogło, bo Hurkacz zamknął pierwszą partię na swoją korzyść. 

Drugi set był zupełnie inną historią, chociaż też miał swoje fazy. W pierwszej z nich Hurkacz zdecydowanie sobie nie radził. Szybko przegrał serwis i Włoch prowadził 4:1 z przewagą jednego przełamania. 

W dodatku w szóstym gemie przy serwisie Polaka na tablicy wyników było 0-40, a Darderi miał trzy okazje na wyjście na prowadzenie 5:1. To mu się jednak nie udało, bo Hurkacz popisał się asami serwisowymi oraz udanymi akcjami przy siatce i potem okazało się, że wyjście z tych tarapatów dało mu zastrzyk energii na dalszą część drugiej partii. 

Szybko odrobił bowiem stratę przełamania i wszystko zmierzało ku kolejnemu tie breakowi. Niestety plan ten posypał się w ostatnim możliwym momencie, czyli przy serwisie Polaka przy 5:6. Nistety dał się on przełamać, a Włoch wyrównał stan meczu. 

W decydującej partii Hurkacz był jednak uskrzydlony i szedł po swoje, podczas gdy Darderi z każdą piłką był coraz bardziej zdołowany i zdenerowany. 

Polak grał z fantazją, zupełnie swobodnie, wygrywał gema za geme, zyskiwał przełamanie za przełamaniem i spokojnie wygrał trzeciego seta 6:1. Oznacza to pierwsze zwycięstwo Hurkacza od styczniowego zwycięstwa w pierwszej rundzie Australian Open.