Hubert Hurkacz (75. ATP) w pierwszej rundzie trafił na rywala, który w tym roku zapoczątkował jego serię porażek (łącznie już 6 z rzędu). Ethan Quinn (56. ATP) ograł Polaka 22 stycznia podczas drugiej rundy Australian Open i od tamtej pory "Hubi" nie wygrał meczu. W Miami stanął przed szansą, żeby przerwać serię porażek i wziąć rewanż na Amerykaninie.
Quinn zdecydowanie lepszy w pierwszym secie
Mecz rozpoczął się dobrze, bo Polak pewnie wygrał gema serwisowego, a przy podaniu rywala doprowadził do równowagi. Niestety od stanu 2:2 sytuacja wyglądała już źle. W piątym gemie po dobrym minięciu Hurkacza, Quinn zyskał dwa break pointy, wykorzystał już pierwszego i wyszedł na prowadzenie.
Nie oddał go już do końca, bo po utrzymanym serwisie, znowu wygrał gema przy podaniu Polaka. Przy wyniku 5:2 serwował po triumf w pierwszej partii. Po błędzie Huberta zyskał piłki setowe, a zakończył go asem, wygrywając 6:2 w 31 minut.
Ethan przełamał w końcówce i wygrał cały mecz
Drugi set wyglądał na początku podobnie do pierwszego. Obaj pewnie wygrywali podania do stanu 2:2 i wtedy pojawiły się małe problemy. Hurkacz prowadził już 40-0, rywal doszedł jednak do równowagi, ale tym razem obyło się bez break pointów.
Polak miał wynik 30:0 przy serwisie rywala, ale ten zdobył cztery punkty z rzędu i było 3:3. Hubert bardzo dobrze serwował i szybko wygrał siódmego gema. Przy stanie 4:4 i 0-15 Hurkacz popełnił fatalny błąd przy siatce, a następnie w nią uderzył, co dało dwa break pointy. Rywal wykorzystał drugą szansę, co dało mu prowadzenie 5:4. Quinn świetnie spisał się przy swoim podaniu i wygrał całe spotkanie. Dla Hurkacza to siódma porażka z rzędu.
Wynik meczu:
Ethan Quinn – Hubert Hurkacz 6:2; 6:4
