Cenna lekcja od faworytki, Emma Raducanu odprawiła Maję Chwalińską w ćwierćfinale

Zaktualizowany
Cenna lekcja od faworytki, Emma Raducanu odprawiła Maję Chwalińską w ćwierćfinale
Cenna lekcja od faworytki, Emma Raducanu odprawiła Maję Chwalińską w ćwierćfinaleFlaviu Buboi/NurPhoto / Shutterstock Editorial / Profimedia

Możliwość walki o półfinał dużego turnieju była przywilejem samym w sobie. Gdy pierwszy set przelał się Polce przez palce, wyraźnie podniosła poziom trudności i w drugim testowała Emmę Raducanu. Do zwycięstwa było daleko - faworytka wygrała 6:0, 6:4 - a jednak oglądanie Chwalińskiej przełamującej Emmę Raducanu to nie lada przyjemność.

Dla Mai Chwalińskiej (146. WTA) to był pierwszy w karierze ćwierćfinał turnieju w głównym tourze, a los skojarzył ją podczas Transylvania Open (WTA 250) z najwyżej sklasyfikowaną Emmą Raducanu (30. WTA). Brytyjka straciła tylko 10 gemów w pierwszych dwóch rundach, dlatego było jasne, że tylko wspinając się na wyżyny 24-latka może nadgryźć faworytkę.

Sprawdź szczegóły meczu Raducanu – Chwalińska w Klużu-Napoce

Pierwszy set spacerkiem dla Raducanu

Już w pierwszym gemie gwiazda turnieju bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę. Mimo asa Polka nie mogła domknąć swojego gema serwisowego, a po nieudanym lobie Brytyjka wywalczyła pierwszego break pointa. Raz udało się obronić, ale mocna kątowa piłka skończyła się przełamaniem. Przy serwisie Emmy Maja nie miała argumentów – mocne podania owocowały zbyt prostymi returnami, otwierającymi drogę do zamknięcia wymiany.

Drugi gem Chwalińskiej był bliższy wygrania, jednak Raducanu była za dobra, potężnym returnem ponownie przełamała. Przy trzecim gemie serwisowym Polka okazała się kompletnie bezradna – straciła go błędem podwójnym, nie punktując wcale. Choć szukała drogi slajsem czy dropszotami, to Raducanu na wszystko miała odpowiedź. Po 25 minutach było bolesne 6:0.

Podniesiona poprzeczka w drugim secie

W pierwszym secie nie była w stanie ugrać nic, tymczasem drugi zaczął się koncertowo. Winnery i as załatwiły jej gema na sucho, a dłuższe returny Chwalińskiej stały się trudniejsze dla Emmy. Nie na tyle, by powalczyć o przełamanie, a jednak pewność Polki wyraźnie rosła. Siadł dropszot, wymiany były wyrównane, a mocny pierwszy serwis dał 2:1.

Niestety, w piątym gemie Maja znalazła się pod ścianą i raz jeszcze w meczu błędem straciła gema do zera. Teraz droga ulubienicy gospodarzy – w końcu o rumuńskich korzeniach – do wygranej w meczu była otwarta… po czym sama ją sobie zamknęła. Najpierw błąd podwójny, później potężny aut i wymiana, w której Polka ją docisnęła. Pierwszy break point i od razu przełamanie po świetnie skonstruowanej wymianie.

Raducanu wyraźnie była podrażniona, jakby przyjęła policzek. Szukała szybkiego rewanżu, czemu Maja walecznie starała się zapobiec. Siódmy gem był bitwą sam w sobie, niestety raz jeszcze podwójny błąd ponownie przesądził o przełamaniu. Pozostała nieustępliwa, nawet rozrzucana po korcie walczyła o piłki, jednak w gemie Raducanu na 5:3 Polka jedyną szansę na punkt zmarnowała błędem przy smeczu. Musiała utrzymać się w grze i robiła to widowiskowo – mięsisty kros i minięcie poprzedziły asa, a moment później było 4:5. Faworytka nie pozwoliła jednak na sensację w postaci kolejnego przełamania i wyjściem do siatki zdołała zamknąć mecz wynikiem 6:0, 6:4 po godzinie i 11 minutach.

Statystyki meczu Raducanu - Chwalińska
Statystyki meczu Raducanu - ChwalińskaFlashscore