Kiedy Palou, czterokrotny mistrz świata IndyCar, zobaczył, że drzwi do Formuły 1 zostały przed nim zamknięte po dołączeniu Oscara Piastriego do zespołu z Woking, uznał, że obietnice złożone przez McLarena w roli kierowcy testowego nie zostały spełnione. Zerwał więc umowę z brytyjskim zespołem, z którym miał również startować w Indy, i w 2023 roku ponownie związał się z Chip Ganassi, z którym kontynuował zwycięską passę w amerykańskich rozgrywkach.
Teraz brytyjski wymiar sprawiedliwości, po pięciu tygodniach procesu pod koniec 2025 roku, przyznał rację ekipie z Woking. Hiszpan będzie musiał zapłacić ogromne odszkodowanie za szkody i straty. Warto jednak dodać, że to połowa kwoty, której domagał się McLaren, ponieważ wyrok uznał, że Palou nie musi pokrywać żadnych kosztów związanych z potencjalnymi stratami dotyczącymi F1, opierając się na jego wcześniejszym wynagrodzeniu, sponsoringu oraz innych kwestiach wynikających z jednostronnego zerwania kontraktu.
"To rezultat, który uważamy za całkowicie słuszny. Jak wynika z wyroku, wyraźnie udowodniliśmy, że w pełni wywiązaliśmy się ze wszystkich zobowiązań kontraktowych wobec Álexa i w pełni szanowaliśmy ustalenia. Dziękujemy sądowi za uznanie istotnego wpływu biznesowego i niedogodności, jakie poniosła nasza firma w wyniku złamania kontraktu przez Palou z zespołem" – powiedział szef McLarena, Zak Brown, który zapowiedział również, że będzie domagał się odsetek oraz zwrotu kosztów prawnych poniesionych w tej sprawie.
Reakcja Álexa Palou po ogłoszeniu wyroku
"Sąd w całości oddalił roszczenia McLaren Formula 1 wobec mnie, które pierwotnie sięgały niemal 15 milionów dolarów – 12,7 miliona euro" – oświadczył Palou w komunikacie. "Decyzja sądu pokazuje, że zarzuty wobec mnie były całkowicie przesadzone. Szkoda, że poświęcono tyle czasu i pieniędzy na walkę z tymi roszczeniami, z których część sąd uznał za bezpodstawne, tylko dlatego, że zdecydowałem się nie jeździć dla McLarena po tym, jak dowiedziałem się, że nie mogą mi zaoferować miejsca w F1".
Jestem rozczarowany, że przyznano McLarenowi odszkodowanie za szkody i straty. Nie ponieśli żadnych strat, bo skorzystali na sukcesach kierowcy, który mnie zastąpił. Analizuję teraz swoje możliwości z doradcami i na ten moment nie mam nic więcej do dodania" – przekazał w oświadczeniu.
