Max Verstappen wściekły po katastrofalnych kwalifikacjach do sprintu i treningu

Max Verstappen z Red Bulla podczas treningu
Max Verstappen z Red Bulla podczas treninguReuters / Maxim Shemetov

Rozsierdzony Max Verstappen określił piątek jako „katastrofę” po fatalnych treningach i kwalifikacjach do sprintu podczas Grand Prix Chin.

Verstappen w Red Bullu stracił prawie dwie sekundy do lidera klasyfikacji George’a Russella z Mercedesa, kończąc obie piątkowe sesje w Szanghaju na ósmym miejscu.

Red Bull ponownie miał problemy z tempem podczas drugiego weekendu wyścigowego sezonu, odkąd ich nowe, własne jednostki napędowe zastąpiły silniki Hondy.

Zespół wyraźnie nie radzi sobie także z nowymi, szeroko zakrojonymi przepisami dotyczącymi aerodynamiki i podwozia, gdy Formuła 1 wchodzi w erę podziału napędu na konwencjonalny i elektryczny w proporcji 50-50.

„Cały dzień był katastrofą pod względem tempa: brak przyczepności – szczerze mówiąc, to jest największy problem – brak przyczepności, brak balansu” - powiedział rozgniewany czterokrotny mistrz świata Verstappen, którego najlepsze okrążenie było aż o 1,734 sekundy wolniejsze od Russella. „My po prostu tracimy ogromne ilości czasu w zakrętach, a przez to pojawiają się kolejne drobne problemy. Ale największy problem to kompletnie nieudane pokonywanie zakrętów”.

Jego partner z zespołu Isack Hadjar poradził sobie jeszcze gorzej – był dziesiąty, ledwo załapując się do czołowej dziesiątki w kwalifikacjach do sprintu.

To skłoniło szefa zespołu Red Bull, Laurenta Mekiesa, do przeprosin wobec Verstappena.

„Przepraszam, Max” - powiedział Mekies przez radio zespołowe po zakończeniu sesji. „Trudna sytuacja, dużo do przeanalizowania. Weekend jeszcze długi, musimy wyciągnąć wnioski. Spróbujmy ponownie”.

Verstappen, który tydzień temu w Australii po wypadku w kwalifikacjach zdołał awansować z dwudziestego na szóste miejsce, nie wiedział, co zrobić dalej.

„Nie wiem w tej chwili, co możemy zrobić. Zobaczymy” - powiedział Holender.