Kierowcy Formuły 1 obawiają się kraks na starcie po wprowadzeniu nowych przepisów

Kierowcy Formuły 1 obawiają się kraks na starcie po wprowadzeniu nowych przepisów
Kierowcy Formuły 1 obawiają się kraks na starcie po wprowadzeniu nowych przepisówČTK / imago sportfotodienst / nordphoto GmbH / Bratic

Kierowcy Formuły 1 obawiają się, że po wprowadzeniu nowych przepisów dotyczących specyfikacji silników różnica mocy poszczególnych bolidów jest na tyle duża, że może dochodzić do kraks na starcie wyścigów. Przykładem tego było wydarzenie z inauguracji mistrzostw świata w Australii.

W Melbourne bardzo powoli rozpędzał się bolid Nowozelandczyka Liama Lawsona (Racing Bulls), który pochwalił później za refleks Franco Colapinto (Alpine). Argentyńczyk zdołał uniknąć kolizji mimo dużej różnicy prędkości dzięki manewrowi w ciągu ułamków sekund.

Spytany, czy jego zdaniem kraksy na starcie to tylko kwestia czasu, Lawson odparł: "Jeśli nic się nie zmieni, to tak, bo w tej chwili jest duże niebezpieczeństwo".

Po zmianach w specyfikacjach silników bolidy rozpędzają się znacznie szybciej – o ile nie posiadają wad konstrukcyjnych. Na tym wczesnym etapie sezonu nie wszystkie teamy są jednak dobrze przygotowane.

"To tylko kwestia czasu, zanim wydarzy się jakiś wielki karambol. To może być bardzo niebezpieczne, bo prędkości, które osiąga się po dwóch czy trzech sekundach, są ekstremalne" – uważa Meksykanin Sergio Perez z debiutującego w F1 zespołu Cadillac.

Podobnego zdania jest Hiszpan Carlos Sainz jr. z Williamsa. Sam Colapinto uspokajał, że z czasem wszystkie teamy poradzą sobie z problemami na starcie, ale przyznał, że w obecnym stanie istnieje niebezpieczeństwo.

W minioną niedzielę w pierwszym w sezonie wyścigu Grand Prix zwyciężył Brytyjczyk George Russell z Mercedesa. Kolejna runda mistrzostw świata odbędzie się w niedzielę w Chinach.