Dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso, którego zespół Aston Martin zajmuje przedostatnie miejsce w klasyfikacji generalnej, jedną pozycję za Williamsem, stwierdził po ubiegłotygodniowym Grand Prix Stanów Zjednoczonych, że w dolnej jednej trzeciej stawki prezentowany jest "bardzo niski poziom jazdy i brakuje talentu".
Jego słowa padły po kolizji z Albonem, który próbował wyprzedzić go na Circuit of the Americas w Austin. Alonso ukończył wyścig na 16. miejscu, a Albon na 17.
"Nadal uważam tak samo" – powiedział Fernando Alonso dziennikarzom przed Grand Prix Miasta Meksyk na torze Autódromo Hermanos Rodríguez.
"Myślę, że wszyscy wiemy, kto poczuł się tym komentarzem dotknięty. To mówi wszystko. Nie sądzę, żeby wszystkie incydenty na pierwszym okrążeniu, wszystkie kontakty i wszystkie odpadające przednie skrzydła – wszystkie tego typu rzeczy – były konieczne, szczególnie gdy walczy się o nic na końcu stawki. Niestety, nie chodziło tylko o Austin. Przez cały sezon miałem pecha i znajdowałem się w tej części wyścigu. Z samochodu widzę rzeczy, o których nie mogę tutaj mówić" – dodał.
Albon podczas późniejszej konferencji prasowej nie zgodził się z tym stwierdzeniem.
"Słuchanie takich komentarzy nie jest przyjemne, z wielu powodów. Rywalizujemy z kimś, kogo podziwialiśmy, ale jednocześnie się z tym nie zgadzam. To takie proste" – powiedział.
"Uważam, że poziom jest wysoki w całej stawce. 10 czy 15 lat temu dolna połowa stawki nie wyglądała tak jak teraz. Nie mamy już kierowców płacących za swoje miejsca. Mam nadzieję, że nie spotkamy się podczas tegorocznego wyścigu w ten weekend" – dodał.
Jego kolega z zespołu, Carlos Sainz, który jako kierowca Ferrari wygrał wyścig w Meksyku, również uznał, że obecna stawka jest najmocniejsza od lat. Dodał, że bardzo ceni Albona i lubi z nim rywalizować.
"Powiedziałbym, że do tego roku nigdy nie znajdowałem się w dolnej jednej trzeciej stawki" – dodał Hiszpan.
"Zdecydowanie nie jest to przyjemne. Nie chodzi aż tak o jakość ścigania, lecz o to, że często walczymy z ludźmi, którzy mają bardzo niewiele do stracenia, ponieważ najlepszym wynikiem, jaki można osiągnąć, jest 20. miejsce. Dlatego czasami dochodzi do incydentów lub sytuacji, które nigdy nie wydarzyłyby się na czele stawki, po prostu dlatego, że tam jest znacznie więcej do stracenia. Myślę, że ogólnie żaden z nas, kierowców z dolnej jednej trzeciej stawki, nie zasługuje na walkę o pozycje, o które obecnie walczymy. Wszyscy mamy wystarczająco dużo talentu, by rywalizować o podia, miejsca w pierwszej piątce i zwycięstwa" – zakończył.
Cadillac, zajmujący ostatnie miejsce w klasyfikacji, ma w składzie byłych zwycięzców wyścigów: Valtteriego Bottasa i Sergia Pereza. Wszyscy kierowcy czterech ostatnich zespołów, z wyjątkiem młodego Brazylijczyka Gabriela Bortoleto z Audi, stawali już na podium podczas swoich karier w Formule 1.
