Sporo dramaturgii mieliśmy już przed startem wyścigu w Szanghaju, ponieważ okazało się, że z powodu problemów z samochodami nie wystartują obaj kierowcy McLarena, który przed rokiem wygrał klasyfikację konstruktorów. W efekcie piąte i szóste pole zostało na starcie wolne po Lando Norrisie i Oscarze Piastrim. Do wyścigu nie wystartowali także Gabriel Bortoleto i Alexander Albon.
Na starcie świetnie zaprezentowali się kierowcy Ferrari, którzy wyprzedzili Russella, a Hamilton prowadził nawet stawkę przed Antonellim. Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo, ponieważ tempo wyścigowe Mercedesa było lepsze i z czasem kierowcy bolidów tej stajni wrócili na dwa pierwsze miejsca.
Na 10. okrążeniu przez awarię wyścig zakończył Lance Stroll z Astona Martina, a że jego bolid z toru musiał usunąć ciężki sprzęt, to większość kierowców zjechało w tym czasie na jedyny pit stop, ponieważ na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa.
W drugiej części wyścigu doszło jeszcze do walki Russella z kierowcami Ferrari, ale Mercedes nie pozostawił złudzeń i był po prostu szybszy.
W końcówce wycofał się z kolei jadący wówczas na siódmej pozycji Max Verstappen, który przez cały weekend narzekał na swojego Red Bulla. Dzisiaj podobnie jak w Australii czterokrotny mistrz świata bardzo słabo wystartował i od samego początku musiał wyprzedzać kierowców z ogona stawki.
