Jako 53. zawodnik kwalifikacji, lokalny faworyt po raz pierwszy od 2013 roku nie wystąpi w zawodach na swojej domowej skoczni. "Wielka szkoda" - powiedział Geiger mając na myśli "niesamowitą publiczność" i "fantastyczną atmosferę" pod Schattenbergiem: "Chciałbym jeszcze raz pokazać wszystko, na co mnie stać". Teraz Geigerowi pozostaje w poniedziałkowym konkursie jedynie rola widza, nie po raz pierwszy w tym sezonie.
"Czasem trzeba przez to przejść"
Po tym, jak już na początku grudnia w Wiśle nie zakwalifikował się do konkursu, 32-latek zrobił sobie przerwę od startów w Pucharze Świata. Na treningach był przekonany, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
"Taki dzień oczywiście cofa człowieka w rozwoju", przyznał Geiger. "Ale muszę się trzymać swojego planu". Dodał, że "wciąż uważa, iż kroki podjęte w ostatnich tygodniach prowadzą we właściwą stronę".
Dlatego zamierza wystartować także na drugim przystanku turnieju w Garmisch-Partenkirchen. "Pojedziemy do Partenkirchen, dam z siebie wszystko jeszcze raz. I wtedy zobaczymy, co z tego wyjdzie", powiedział Geiger. "Czasem po prostu trzeba przez to przejść – tak już jest".

