Górnik Zabrze - Legia Warszawa (0:0)
Gospodarze spotkania chcieli podtrzymać passę ośmiu zwycięstw z rzędu, z kolei goście zamierzali poprawić sobie humory po porażce w starciu z odwiecznym rywalem Lechem Poznań.
Stawka meczu była wysoka, zatem nie mogło dziwić, że początkowo obie drużyny nie podejmowały większego ryzyka. Bywało też ostro, już w ósmej minucie żółtą kartkę zobaczył Rafał Augustyniak.
Pierwszą dogodną okazję stworzyli sobie przyjezdni, kiedy po kwadransie Mateusz Szczepaniak z pola karnego strzelił nad bramką. Zawodnicy Górnika zareagowali na to ostrzeżenie i przejęli inicjatywę, lecz brakowało im skuteczności - uderzenie Kacpra Urbańskiego, byłego zawodnika Legii, zostało zablokowane, z kolei Rafał Janicki nie zachował precyzji.
Technicznymi zagraniami imponował za to od początku Peter Federico. Reprezentant Dominikany posyłał precyzyjne dośrodkowania w pole karne, a przynajmniej jedno z nich powinno zostać zamienione na gola. Jarosław Kubicki główkował jednak tuż obok słupka, a pierwsza połowa zakończyła się bez ani jednego celnego strzału.
W drugiej połowie długo na boisku działo się niewiele, do tego sędzia musiał przerwać rywalizację z powodu zadymienia odpalonymi racami. Po powrocie na murawę znów odważniej do ataku ruszyli podopieczni Michala Gasparika, a w poprzeczkę potężnym strzałem trafił Ondrej Zmrzly. Po drugiej stronie w boczną siatkę uderzył natomiast rezerwowy Bohdan Viunnyk.

Ostatecznie żaden zawodnik nie zdołał oddać celnego strzału, a spotkanie zakończyło się podziałem punktów. To sprawia, że Legia do prowadzącego Lecha i Górnika wciąż traci cztery "oczka". Gospodarze pozostali niepokonani w ostatnich dziewięciu meczach Ekstraklasy - ich ostatnia najdłuższa seria bez porażki trwała od 29 lipca 2017 r. do 1 października 2017 r.
Cracovia - Motor Lublin (1:2)
W pierwszym piątkowym meczu 13. kolejki ekstraklasy Cracovia przegrała na własnym stadionie z Motorem.
Lublinianie prowadzenie mogli objąć już w 3. minucie. Sebastian Madejski efektowną interwencją obronił jednak strzał głową oddany przez Karola Czubaka. W odpowiedzi świetną indywidualną akcję przeprowadził Ajdin Hasić. Bośniak wpadł w pole karne, ale z jego strzałem poradził sobie Gasper Tratnik.
W 13. min bramkarz Motoru był już bezradny. Hasić kopnął precyzyjnie z woleja, piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. To był siódmy gol skrzydłowego Cracovii w tym sezonie.
Za chwilę prowadzenie podwyższyć mógł Martin Minczew. Strzał Bułgara Tratnik wybił na rzut rożny.
W 19. min powinno być 1:1. Madejski obronił nogą uderzenie Christophera Simona, a dobitka Fabia Ronaldo do pustej praktycznie bramki była niecelna.
Goście do remisu doprowadzili w 23. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę niefortunnie odbił Brahim Traore, wykorzystał to Tin Plavotić i z kilku metrów skierował ją do siatki.
W 39. min dobrej okazji nie wykorzystał Lasse Nordas i po chwili zemściło się to na Cracovii. Mbaye N'Diaye wyłożył piłkę Rony Lopesowi, a ten z bliska skierował ją do bramki obok bezradnego Madejskiego.
W doliczonym czasie połowy kolejną okazję zmarnował Nordas. Tratnik po raz kolejny uratował Motor przed stratą gola.

Po przerwie wciąż obydwa zespoły prowadziły otwartą grę, przeprowadzały sporo efektownych akcji. Bliscy zdobycia bramki byli Czubak i Hasić, ich strzały były minimalnie niecelne. W 62. min Minczew huknął z woleja, a piłka odbiła się od poprzeczki.
Gospodarze do końca walczyli o odrobienie straty, ale Motor uważnie się bronił i nie dał sobie odebrać cennego zwycięstwa.
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

