Dujszebajew chwalił zespół po meczu z Kolstad: jedna bramka więcej wystarczy do mistrzostwa

Dujszebajew chwalił zespół po meczu z Kolstad: jedna bramka więcej wystarczy do mistrzostwa
Dujszebajew chwalił zespół po meczu z Kolstad: jedna bramka więcej wystarczy do mistrzostwaPhoto by JULIEN KAMMERER / JULIEN KAMMERER / DPPI VIA AFP

Piłkarze ręczni Industrii Kielce pokonali na wyjeździe norweski Kolstad (27:26), pieczętując trzecie miejsce w grupie Ligi Mistrzów. Mimo błędów w ataku, trener Tałant Dujszebajew w rozmowie z PAP wyraził dumę z obrony i charakteru drużyny, która po kryzysie wróciła do europejskiej czołówki.

Industria Kielce zakończyła fazę grupową Ligi Mistrzów niezwykle cennym, choć wywalczonym z dużym trudem zwycięstwem nad norweskim Kolstad. Wyjazdowa wygrana jedną bramką pozwoliła kieleckiej ekipie na utrzymanie trzeciej lokaty w tabeli, co jest ogromnym sukcesem, biorąc pod uwagę trudne początki tej edycji tych rozgrywek.

Mecz w Trondheim od początku zapowiadał się na trudną przeprawę, ponieważ gospodarze, którzy nie mieli już szans na awans do fazy pucharowej, zagrali bez zbędnej presji. Norweski zespół, żegnając się z tymi elitarnymi rozgrywkami przed własną publicznością, postawił kieleckim szczypiornistom twarde warunki.

"Bardzo ciężko grać, kiedy przeciwnik już nie ma nic do stracenia. Rywale, którzy wiedzieli, że to jest ich ostatni mecz w tym sezonie Ligi Mistrzów, zagrali niesamowite spotkanie. Chcieli się godnie pożegnać z tymi rozgrywkami i wszystko im dzisiaj wychodziło lepiej, niż w każdym innym meczu" – chwalił zespół z Norwegii Dujszebajew.

Szkoleniowiec szczególnie docenił odporność psychiczną swoich podopiecznych. Choć wynik oscylował wokół remisu do ostatnich sekund, kielecka drużyna zachowała zimną krew. Trener z humorem podsumował minimalne zwycięstwo.

"Mogę pogratulować moim chłopaków, że wytrzymali tę presję i wygraliśmy jedną bramką. Jeśli wygramy każdy kolejny mecz jednym trafieniem, to będziemy mistrzami wszystkiego" – mówił Dujszebajew.

Choć szkoleniowiec przyznał, że mecz nie był wybitny, a w ataku pojawiło się sporo błędów, to o ostatecznym triumfie przesądziła konsekwentna gra w defensywie. Dujszebajew, rzadko chwalący indywidualnie poszczególnych graczy, tym razem wyróżnił kieleckiego bramkarza Klemena Ferlina, który odnotował 15 udanych interwencji.

"Nasza obrona wspierana przez Ferlina pozwoliła rywalom na rzucenie tylko 20 bramek w ataku pozycyjnym" – podkreślił kirgiski szkoleniowiec. Za postawę w defensywie chwalił Michała Olejniczaka, Dylana Nahiego, Benoit Kounkouda, Jorge Maquedę, Arcioma Karaleka oraz Theo Monara. Sam Dujszebajew otwarcie przyznał:

"Szkoda, że nie zagraliśmy tak fajnie w ataku pozycyjnym, ale wygraliśmy i to jest najważniejsze. Jesteśmy w tym miejscu, w którym chcieliśmy być" – dodał.

Zajęcie trzeciego miejsca w grupie smakuje wyjątkowo, biorąc pod uwagę sytuację zespołu jeszcze kilka miesięcy temu. Trener przypomniał moment, w którym po domowej porażce z HBC Nantes kielecka ekipa znajdowała się na dnie tabeli.

"Kiedy w październiku, po tym meczu, mieliśmy na koncie tylko jedno zwycięstwo i cztery porażki z rzędu, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Ale zespół nie po raz pierwszy pokazał, że ma charakter. Jesteśmy trzeci w grupie i z tego musimy cieszyć się" – wspominał trudne początki sezonu Kirgiz.

Teraz Industrię czeka walka o ćwierćfinał z węgierskim Pick Szeged. Dujszebajew nie ukrywał, że jego podopiecznych czeka trudny dwumecz.

"To klub z europejskiej czołówki, który w ubiegłym roku był blisko awansu do Final Four Ligi Mistrzów. Czeka nas na pewno trudna przeprawa. Ale udowodniliśmy w Trondheim, że potrafimy wygrywać pod presją. To będzie kluczowe w nadchodzących starciach o ćwierćfinał" – powiedział trener zespołu ze stolicy regionu świętokrzyskiego.

Pierwsze spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów Pick Szeged – Industria rozegrane zostanie 1 lub 2 kwietnia na Węgrzech, rewanż tydzień później w Kielcach.