Duńczycy lepsi od Islandii, w niedzielę zagrają z Niemcami o misitrzostwo Europy

ME piłkarzy ręcznych - Duńczycy w finale zagrają z Niemcami
ME piłkarzy ręcznych - Duńczycy w finale zagrają z NiemcamiBeautiful Sports International, BEAUTIFUL SPORTS Pressphoto Agency / Alamy / Profimedia

Dania pokonała w Herning Islandię 31:28 (14:13) i awansowała do niedzielnego finału mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych. Jej rywalem w walce o trofeum będą Niemcy, którzy w pierwszym półfinale wygrali z Chorwacją 31:28 (17:15).

Dania dotąd grała 10 razy w półfinałach Euro i czterokrotnie dotarła do finału. Skończyło się to dwoma tytułami (2008 i 2012). Z kolei Islandia dwa razy meldowała się w czołowej czwórce ME, ale jej jedynym dorobkiem jest tylko brązowy medal wywalczony w roku 2010. Wówczas w walce o podium pokonała Polskę.

Dania i Islandia do piątkowego meczu półfinału przystępowały mając w swoich szeregach najlepszych bramkarzy turnieju. Duńczyk Emil Nielsen prowadził w tych statystykach z 69 obronami (31,9 procent), a były gracz Orlen Wisły Płock, Islandczyk Viktor Hallgrimsson był drugi. Zastopował 66 rzutów (27,6).

We wczesnej fazie meczu Dania musiała grać w podwójnym osłabieniu. Skończyło się to utratą dwóch bramek (3:6). Mathias Gidsel i Simon Pytlick szybko pomogli współgospodarzom mistrzostw odrobić wszystkie straty. Dodatkowo Nielsen obronił dwa rzuty karne. Islandczycy przez blisko osiem minut nie potrafili zmienić wyniku.

Bramkę z 7 m odczarował dopiero Orri Freyr Thorkelsson. Tempo meczu mogło zaspokoić gusty najwybredniejszych kibiców handballu. Pierwsze 30 minut zakończone minimalnym prowadzeniem Duńczyków zapowiadało sportową ucztę także i po przerwie.

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Islandczycy wykorzystali grę w przewadze i zdołali po czwartym karnym Thorkelssona odzyskać prowadzenie (15:14). Przed końcem trzeciego kwadransa współgospodarze turnieju rzucili trzy gole z rzędu. Było to konsekwencją słabszej skuteczności rywali.

W finałowych minutach ekipa duńskiego trenera Nikolaja Jakobsena (to jedyny szkoleniowiec wśród półfinalistów, który nie jest Islandczykiem) zaczęła stopniowo budować przewagę. Rywale próbowali reagować, ale wykazywali większe zmęczenie trudami i mniej korzystnym terminarzem turnieju. Janus Smarason próbował poderwać kolegów do walki, ale było to zbyt mało na dobrze dysponowanych Duńczyków. W finałowych minutach prowadzili oni 3-4 bramkami i szansy, aby awansować do finału nie dali już sobie odebrać.