EKSKLUZYWNIE: Stimac o cierpieniu Tudora, pobycie w Anglii i miłości do pracy w Zrinjskim Mostarze

Stimac jest menedżerem Zrinjskiego Mostaru.
Stimac jest menedżerem Zrinjskiego Mostaru.Mike Hewitt / GETTY IMAGES EUROPE / Getty Images via AFP

Świętowanie zwycięstwa w meczu derbowym nie przeszkodziło Igorowi Stimacowi (58) w udzieleniu wywiadu angielskiej redakcji Flashscore. Mówił o swoim obecnym zaangażowaniu w Bośni i Hercegowinie, wspominał czas spędzony w Anglii i przedstawił sytuację rodaka i byłego kolegi z drużyny Igora Tudora (47).

Stimac był pełen emocji po triumfie jego drużyny Zrinjski Mostar nad odwiecznymi rywalami Velez Mostar, który utrzymał jego zespół w walce o tytuł bośniackiej WWIN Ligi. "Potrzeba znacznie więcej niż tylko jakości na boisku, aby wygrywać takie mecze, ponieważ po raz kolejny w tym sezonie graliśmy przeciwko 14 zawodnikom na boisku" - wskazał na to, co jego zdaniem było niesprawiedliwym sędziowaniem przez sędziów.

Jak dotąd był to udany sezon dla Stimaca i Zrinjskiego. Były reprezentant Chorwacji, który zdobył brąz z drużyną narodową na Mistrzostwach Świata w 1998 roku, objął stanowisko głównego trenera zeszłego lata i poprowadził drużynę przez główną fazę Ligi Konferencji, z której została wyeliminowana przez Crystal Palace w rundzie 1/8 finału.

Praca na ławce Zrinjskiego oznaczała dla Stimaca powrót do zarządzania klubem po ośmiu latach. Wydaje się, że podążał mniej wydeptaną ścieżką, ponieważ był głównym trenerem Indii w latach 2019-2024, a wcześniej prowadził zarówno drużynę w Iranie, jak i Katarze. Zapytany, dlaczego zdecydował się podjąć nową rolę w drużynie z Mostaru, zauważył:

"Tęskniłem za swoją pracą, którą kochałem. Wezwanie przyszło we właściwym czasie, kiedy byłem dostępny. To nie było to samo, co robiłem przez ostatnie pięć i pół roku z reprezentacją Indii. To zupełnie inna praca, ponieważ pracujesz z zawodnikami na co dzień, masz większy wpływ na swój zespół, pomysły i wszystko, co masz w głowie. Byłem bardzo podekscytowany".

Stimac podaje rękę Oliverowi Glasnerowi
Stimac podaje rękę Oliverowi GlasnerowiMark Fletcher, MI News & Sport / Alamy / Profimedia

Pod jego okiem Zrinjski zdobył Superpuchar Bośni i Hercegowiny, a także jest faworytem do wygrania lokalnego pucharu przed końcem sezonu. Na dziewięć kolejek przed końcem mają dziewięć punktów straty do lidera ligi Borac Banja Luka i choć ich szanse na tytuł nie są największe, Stimac nadal wierzy, że to udana kampania dla klubu, nawet jeśli nie zdobędą tytułu ligowego.

"To dla mnie duże wyzwanie. Stworzyliśmy historię, kwalifikując się do Ligi Konferencji, a następnie zagraliśmy z Crystal Palace, dwa fantastyczne mecze przeciwko drużynie sto razy bardziej wartościowej niż Zrinjski. Nasza drużyna jest warta pięć do sześciu milionów, a Crystal Palace 550 milionów. To było niesamowite doświadczenie dla moich zawodników, że możemy grać przeciwko nim, stwarzać szanse i stawiać ich w trudnych sytuacjach" - przyznał i kontynuował:

"A teraz, po zdobyciu Superpucharu w Bośni, jesteśmy w półfinale pucharu. Wciąż walczymy i staramy się zbliżyć do zwycięstwa. To był bardzo udany sezon, z zasobami, które nie są wielkie i trudnościami, przed którymi stoimy, ponieważ jeśli jesteś najlepszą drużyną w lidze, wszyscy grają przeciwko tobie w pełnym składzie".

Wspomnienia z Premier League

Podczas swojej kariery piłkarskiej Stimac był najbardziej znany ze swoich czasów w Derby County i West Ham jako bezkompromisowy obrońca. Pomógł drużynie Derby pod wodzą Jima Smitha awansować do Premier League wraz z takimi zawodnikami jak Paulo Wanchope, osiągając imponującą passę bez porażki w swoim pierwszym sezonie w klubie.

Po 84 występach w ciągu czterech lat przeniósł się na Upton Park, gdzie ponownie spotkał się z Wanchope, ale także grał w jednej z najbardziej ekscytujących angielskich drużyn tamtych czasów. W drużynie "złotego pokolenia" Młotów, w której Stimac był świadkiem rozwoju takich graczy jak Rio Ferdinand, Joe Cole, Jermain Defoe, Michael Carrick, a zwłaszcza Frank Lampard.

Shtimac w pojedynku z Kevinem Phillipsem.
Shtimac w pojedynku z Kevinem Phillipsem.Mary Evans /Allstar /David Gadd / Mary Evans Picture Library / Profimedia

Kiedy Stimac mówił o swoim pobycie w Anglii, wspominał z sentymentem. "Cztery lata w Derby były najlepszymi latami w mojej karierze, ponieważ w tym okresie było Euro 96 i brąz Mistrzostw Świata 1998. W pierwszym sezonie awans do Premier League z Derby. Dołączyłem do klubu po rozegraniu 17 meczów w sezonie. Kiedy przybyłem, zajmowali 17. miejsce, a mój debiut wywołał okropne wspomnienia, ponieważ przegraliśmy z Tranmere na wyjeździe" - powiedział, dodając:

"Ale potem przyszło 20 meczów bez porażki, pokonaliśmy Sunderland u siebie w Boxing Day, wygraliśmy 3:1 i znaleźliśmy się na szczycie ligi. Wtedy klub się zmienił. Początkowo planowano tylko odnowić West End na starym boisku baseballowym, potem pojawiły się nowe plany, zakup ziemi, nowy stadion, nowy obóz treningowy, rozwój z sezonu na sezon i granie świetnego futbolu ze wszystkimi wspaniałymi graczami ".

Stimac wspominał dalej. "Mieliśmy fantastyczne przywództwo. Świetny młody asystent trenera w tamtym czasie, Steve McLaren. Stevie był niesamowity. Od razu było widać, że zajdzie bardzo daleko jako trener, ponieważ myślę, że byliśmy pierwszym klubem, który korzystał z nowych technologii i psychologów sportowych. Mieliśmy salę rehabilitacyjną i widać było, że podejście asystenta trenera drastycznie zmieniło klub pod każdym względem" - chwalił McLaren.

"Fakt, że Jim miał wtedy Steviego i ufał mu, był dla nas naprawdę ważną sprawą. Potem byłem w West Ham przez dwa lata, co mogę powiedzieć? Grałem wtedy z młodymi chłopakami, takimi jak Rio Ferdinand, Frank Lampard, Michael Carrick i jeszcze młodszy Joe Cole, który dopiero wchodził do drużyny... Jermain Defoe dołączył do nas na treningu i rozegrał swoje pierwsze minuty w drużynie. Ale z drugiej strony ci gracze jak Paolo Di Canio, Trevor Sinclair, mam na myśli mojego najlepszego przyjaciela z tamtych czasów, to były niesamowite lata. Graliśmy fantastyczny futbol, czarujący. Oglądanie tych meczów było przyjemnością" - powiedział Stimac.

"Okropna" męka Tudora

Jego najlepsze czasy gry przypadły na udany okres reprezentacji narodowej. Chorwacja, która w 1998 roku szturmem podbiła świat jako niepodległy kraj po rozpadzie Jugosławii, wzięła udział w swoich pierwszych w historii Mistrzostwach Świata. Pokonali Niemcy i Rumunię w drodze do półfinału, przegrali z późniejszymi zwycięzcami Francją w półfinale i pokonali Holandię w meczu o brązowy medal. W drużynie było wielu wybitnych graczy, w tym Davor Suker, a także obrońca Igor Tudor.

Stimac i Tudor na Mistrzostwach Świata w 1998 r.
Stimac i Tudor na Mistrzostwach Świata w 1998 r.DERRICK CEYRAC / AFP

Ostatnie tygodnie były trudne dla Tudora. Po zdobyciu zaledwie jednego punktu w pięciu meczach Premier League jako menedżer Tottenhamu, został zwolniony za obopólną zgodą. W tym okresie stracił również ojca, a jego były kolega z drużyny współczuje swojemu przyjacielowi i koledze.

"Przechodzi przez naprawdę trudny czas, ponieważ był bardzo przywiązany do swojego taty, a to, co się stało, było nieoczekiwane. Rozmawiałem z nim i złożyłem kondolencje, żałując, że nie mogłem uczestniczyć w pogrzebie. Jednak byłem z nim w kontakcie również podczas mojej pracy w Tottenhamie, ponieważ Igor był moim asystentem, kiedy byłem głównym trenerem reprezentacji Chorwacji" - dodał Stimac:

"Zaakceptował sytuację i podjął się pracy, która w tamtym czasie była naprawdę trudna. Niektórych rzeczy nie da się zmienić w kilka dni, bez względu na to, jak się nazywasz i jak dobrym trenerem jesteś, to musi być proces. Myślę, że to było zbyt ryzykowne. Szczerze mówiąc, nie przyjąłbym tej posady bez upewnienia się, że dadzą mi kilka lat. Zaakceptował sytuację, która została stworzona przez kogoś innego, ale był ofiarą okoliczności".

Stimac dodał: "Zarządzanie Tottenhamem, który jest dużym klubem z odpowiednimi obiektami i wieloma kibicami, bardzo ucierpiało, a od czasu odejścia Daniela Levy'ego sprawy nie układają się tam dobrze".

Chorwacki szkoleniowiec ma za sobą staże w różnych częściach świata, a przystosowanie się do życia z dala od domu jest według niego kluczem do sukcesu. Uważa, że więcej trenerów powinno poszerzać swoje horyzonty i podejmować wyzwania poza swoją strefą komfortu.

"Ważne jest, aby mieć zdolność przystosowania się do różnych kultur, filozofii życiowych, upewniając się, że jesteś gotowy na zmiany, aby inni cię zrozumieli i zaakceptowali. Jeśli mówisz po angielsku, poradzisz sobie wszędzie. Hiszpański, włoski, francuski, niemiecki - to wszystko dla Europy. A kultura jest podobna, bez większych różnic. Ale z drugiej strony, inne kontynenty, takie jak Afryka, Azja, to już wyzwanie. Na przykład niemieccy trenerzy jadą pracować do Iranu i po dwóch miesiącach wyjeżdżają, bo oczekują, że inni się do nich dostosują - to tak nie działa" - wyjaśnił.

Piłka nożna