W 18. kolejce Serie A Napoli stało przed pozornie łatwym zadaniem: wystarczyło pokonać Hellas na Stadio Maradona, by ponownie wyprzedzić oba mediolańskie zespoły i zająć – tymczasowo – miejsce na szczycie Serie A. A że z Weroną u siebie nie przegrali od 1983 roku, kandydat do spadku wydawał się skazany na pożarcie.
Sprawdź szczegóły meczu Napoli – Hellas

Być może z przekonania o nieuchronnym zwycięstwie wziął się spokojny początek meczu, w którym Napoli nie mogło do końca narzucić swoich warunków. Po 10 minutach Eljif Elmas zdołał przestraszyć gości, jednak Lorenzo Montipo zatrzymał go bez większych problemów. Plany gospodarzy zaczęły jednak sypać się po kwadransie, kiedy Martin Frese kiwką skierował piłkę do bramki Napoli po świetnym podaniu Niasse.
Sytuacja Azzurrich wkrótce stała się jeszcze trudniejsza, bowiem kilka minut później piłkę ręką w polu karnym zagrał Alessandro Buongiorno. Weryfikacja VAR potwierdziła, Gift Orban ustawił piłkę i podwoił prowadzenie przyjezdnych do sensacyjnego 2:0. Napoli musiało podkręcić tempo i zdominowało mecz, tyle że nie udało się do przerwy odrobić nic z poniesionych strat.
Kibice w końcu mogli odetchnąć po kilku minutach drugiej odsłony: rzut rożny wykonał Noah Lang, a do główki najlepiej wyskoczył Scott McTominay. Był już kontakt, teraz trzeba było wykonać drugi krok i wyrównać.
Cel wydawał się zrealizowany w 72. minucie po trafieniu Hojlunda, tyle że ponownie Napoli zgubiło zagranie ręką, tym razem w ofensywie. Bramka została więc unieważniona. Dopiero 10 minut później Azzurri zdołali zniwelować straty za sprawą trafienia Giovanniego Di Lorenzo.
I choć do regulaminowego czasu sędzia dodał ponad 7 minut, to Napoli nie zdołało zadać kluczowego ciosu. Podział punktów to srogie rozczarowanie dla gospodarzy, którzy tracą dystans w walce o obronę Scudetto.

