Mediolański Inter podchodził do niedzielnego meczu z jasnym celem: zamknąć 18. kolejkę Serie A na szczycie, spychając derbowego rywala. Na drodze do realizacji stanęła Bologna, która w zeszłym miesiącu wypchnęła Nerazzurrich z Pucharu Włoch.
Sprawdź szczegóły meczu Inter – Bologna
Ravaglia bronił wszystko aż do strzału Zielińskiego
Od pierwszych minut na San Siro warunki były jasne: to gospodarze nadawali ton, a goście próbowali jedynie dotrzymać im kroku. Po pięciu minutach Lautaro Martinez testował Ravaglię pierwszym strzałem po dobrym rozegraniu ataku przez Piotra Zielińskiego. Dwie minuty później uderzał Marcus Thuram, a po nim Nicolo Barella (choć ze spalonego) – wszystko bronił golkiper Rossoblu.
Kierunek gry był ściśle jednokierunkowy, Bologna umiała co najwyżej przekroczyć linię środkową. Goście skupili się więc na grze pod faul, co przyniosło wymierne efekty: żółte kartki złapali Calhanoglu i Bastoni, a impet Mediolańczyków zdecydowanie osłabł po piątej (!) udanej paradzie bramkarza.
Zupełnie nieoczekiwanie w 34. minucie długi przerzut znalazł Odgaarda przed bramką Interu. Jego główka mijająca słupek o centymetry okazała się jedynym ofensywnym akcentem gości do przerwy. Wydawało się, że Inter wytracił już cały rozpęd z pierwszych minut, gdy Lautaro posłał piłkę na otwartą lewą stronę, a tam nadbiegł Piotr Zieliński. Z 17 metrów posłał petardę pod bliższy słupek i pokonał Ravaglię w 39. minucie.
Po przerwie poszli za ciosem
Jeszcze przed przerwą Lautaro mógł podwoić prowadzenie, jednak zmarnował swoją najlepszą sytuację. Nic to, po powrocie błyskawicznie się zrehabilitował. Z rzutu rożnego w 48. minucie piłkę posyłał Hakan, a Argentyńczyk zabójczą główką pokonał Ravaglię jako drugi. Ba, powinien mieć dublet już parę minut później, kiedy z sześciu metrów obił tylko poprzeczkę.
Tak dobrego Interu kibice dawno nie oglądali – Bologna z trudem wymieniała po kilka podań przed kolejnymi stratami i atakami miejscowych. Po godzinie Lautaro ponownie mógł świętować trafienie, gdy urwał się obrońcom, a Ravaglia nawet na dwa razy nie zgasił piłki. Sprzed linii bramkowej wybijał ją Heggem.
Mimo dwóch bramek przewagi i ponad godziny w nogach, Nerazzurri dalej grali jak rój wściekłych pszczół, szukając dziesiątego (!) celnego strzału na bramkę Bologny. Dopiero w ostatnie 20 minut gospodarze weszli już spokojniej, a i tak się doczekali – Marcus Thuram wszedł na bliższy słupek przy rzucie rożnym i barkiem wepchnął piłkę do siatki.
Bologna postraszyła tylko przez chwilę
U progu ostatnich 10 minut Federico Dimarco uderzył obok słupka bezpośrednio z rzutu wolnego. Stały fragment nie dał szczęścia Interowi, za to wolny wykonywany przez Bolognę w 83. minucie na moment uciszył San Siro: Santiago Castro zgubił krycie i na wślizgu przepchnął piłkę mimo nerwowej interwencji Sommera.
Zamiast radosnej fety były więc emocje w końcówce, ale Nerazzurri zdołali odzyskać kontrolę nad przebiegiem gry. Mało tego, młody Pio Esposito jeszcze w doliczonym czasie zdołał dobić do 20 strzałów na bramkę gości. Inter triumfuje i wraca na fotel lidera Serie A, spychając Milan.

