Milan uczynił z San Siro twierdzę na starcie sezonu, ale na początku tego spotkania stadion gospodarzy był daleki od niezdobytej fortecy. Bologna rozpoczęła ofensywnie i była o włos od objęcia prowadzenia w ciągu pierwszych pięciu minut. Dośrodkowanie Nadzira Zortei minęło o zaledwie cal korki Jensa Odgaarda, który próbował skierować piłkę do siatki.
Po chwili Mbangula uderzył obok bramki po ponowieniu akcji. Goście nie zamierzali jednak drugi raz odpuszczać gospodarzom, a Mbangula ukarał ich już przy swoim pierwszym występie w podstawowym składzie Serie A, skutecznie wykańczając dogranie Zortei.
Radość Bologny nie trwała długo, gdyż goście sami podali Milanowi pomocną dłoń i pozwolili mu wrócić do gry. Arthur Theate stracił piłkę pod presją Omari Hutchinsona, który zablokował próbę wybicia. Piłka trafiła pod nogi Alphadjo Cisse, a ten zdołał szybko doprowadzić do wyrównania przy bezradnym Skorupskim.
Wyrównanie mocno zmotywowało Milan, a gol wyraźnie przechylił szalę na jego korzyść. Gospodarze w pełni wykorzystali przewagę w 27. minucie, gdy Fikayo Tomori pierwszy dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym i idealnie dośrodkował do Cisse, który skompletował dublet.
Po przerwie Bologna ruszyła do ataku z nową wiarą i była o krok od ponownego doprowadzenia do remisu. Odgaard, wyciągnięty do piłki, po dośrodkowaniu Federico Bernadeschiego posłał ją minimalnie nad poprzeczką. Goście nie zamierzali się jednak poddawać, w końcu doczekali się nagrody. Zwodnicza piłka Juana Mirandy w pole karne kompletnie zaskoczyła obronę Milanu, a Davide Bartesaghi skierował ją do własnej bramki.
Rossoneri zaczęli się wtedy rozpadać, a Bologna nie zwalniała tempa i odzyskała prowadzenie. Miranda wycofał piłkę do Mbanguli, który spokojnie strzelił swojego drugiego gola tego wieczoru.
Niepokojący dla Milanu był fakt, że nadeszła 80. minuta, a on wciąż nie oddał ani jednego strzału w drugiej połowie. W końcówce musiał więc dokonać czegoś wyjątkowego, aby wrócić do gry.
Francesco Camarda zmarnował znakomitą szansę na wyrównanie dla Milanu, główkując obok bramki z kilku metrów. Okazało się to kosztowne, gdyż Bologna przypieczętowała zwycięstwo po kontrataku i kolejnym trafieniu Mbanguli. Tym samym Raffaele Palladino został dopiero trzecim trenerem Bologny, który wygrał każde z trzech pierwszych wyjazdowych spotkań Serie A z tym klubem.

