W środę wydawało się, że nieformalny "strajk" Cristiano Ronaldo dobiega końca. Zawodnik w mediach społecznościowych pochwalił się zdjęciem z treningu i sercami w barwach Al-Nassr. Tymczasem w czwartek Fabrizio Romano poinformował, że CR7 nie zagra w kolejnym, już drugim z rzędu meczu. W piątek jego drużyna zmierzy się z Al-Ittihad.
Coraz bardziej aktualne staje się pytanie o przyszłość legendarnego piłkarza, który w ostatnich tygodniach cieszył światową publiczność swoją pogonią za tysięcznym golem strzelonym w karierze.
Transfer, jakiego nigdy nie było
Gdy Cristiano Ronaldo ogłosił, że zagra w Saudi Pro League, w świecie futbolu nie brakowało zdziwienia i uniesionych brwi. Nie ujmując nic tej lidze, która wówczas zajmowała 66. miejsce w rankingu, trudno było znaleźć inne powody niż finansowe, które mogłyby stać za decyzją portugalskiej legendy.
Kwoty, o których wtedy mówiono – 200 mln euro rocznie dla 37-latka – wydawały się wręcz nieprawdopodobne. Jednak świadomość, że Ronaldo zostanie twarzą ligi i pokaże innym piłkarzom, jakie możliwości czekają na nich w Arabii Saudyjskiej, okazała się marketingowym majstersztykiem.
Najpierw pojedyncze transfery, a potem prawdziwa fala gwiazd światowego futbolu zdecydowała się zamienić dotychczasowe kluby na Bliski Wschód i obietnicę niespotykanych dotąd zarobków.
Po kilku miesiącach kpiny ucichły, choć Ronaldo wkrótce potem zaliczył poważną wpadkę, wygłaszając nieprzychylną i nieprawdziwą tyradę pod adresem Ligue 1. "Liga saudyjska jest lepsza niż Ligue 1. We Francji istnieje tylko PSG – reszta się skończyła. Jeśli mi nie wierzysz, spróbuj pobiegać w 39 lub 40 stopniach i zobacz".
Te słowa padły podczas gali Global Soccer Awards, która sprawiała wrażenie, jakby została stworzona specjalnie po to, by Ronaldo mógł zgarnąć wszystkie nagrody. Nie ma Złotej Piłki? Dostał tytuł "Najlepszego piłkarza Bliskiego Wschodu". Nie miał nagrody za gole? Otrzymał wyróżnienie "Najlepszy strzelec wszech czasów".
Wzór profesjonalizmu w grze. Gorzej, gdy nie idzie
Nie mówi się o tym wystarczająco często, ale ta gala, podobnie jak wiele rzeczy wokół Ronaldo, była przesycona lizusostwem. Nic więc dziwnego, że gdy coś nie idzie po jego myśli, Ronaldo – a czasem także jego rodzina – reaguje jak dziesięciolatek.
Wielokrotnie na boisku można było zobaczyć, jak w złości rozkłada ręce, bo to kolega, a nie on, zdobył bramkę. Od pierwszego wejścia na boisko był i jest wzorem profesjonalizmu, ale jego nastawienia, gdy coś nie gra, nie można pomijać milczeniem.
Teraz, co trudno wręcz uwierzyć, Ronaldo uderza już w samą ligę saudyjską. Ligę, która uczyniła go pierwszym piłkarskim miliarderem i płaci mu podobno 560 tysięcy euro dziennie. Miały mu się nie spodobać decyzje finansowe w centralnie sterowanej lidze (Al Hilal otrzymało zdecydowanie więcej środków na zimowe wzmocnienia) i postanowił zaprotestować, odmawiając gry.
Wyobraźmy to sobie przez chwilę. Prawie 41-letni mężczyzna, zarabiający miliony tygodniowo, obraża się, bo czuje się źle traktowany. Trudno polemizować, że finansowanie przez Public Investment Fund (PIF) jest dalekie od sprawiedliwych - to czysto uznaniowe decyzje. Jednak wiedział o tym w chwili podpisywania kontraktu. Wiedział, że największe saudyjskie kluby są w rękach tego samego podmiotu i to on rozdziela środki.
Dziś, choć może pływać w pieniądzach, CR7 protestuje dlatego, że inni dostali jeszcze więcej niż jego drużyna. Nie na wszystkich taka postawa zrobi dobre wrażenie - przecież jest pracownikiem i na takie zasady się zgodził.
Transfer Benzemy przechylił czarę?
Jednym z powodów frustracji Ronaldo jest fakt, że jego były kolega z Realem Madryt, Karim Benzema, przeniósł się zimą z Ittihadu do faworyta ligi, Al Hilal, podczas gdy Al Nassr nie został realnie wzmocniony. Oczywiście można przyjąć, że chodzi wyłącznie o ambicję: CR7 chce po prostu zrealizować marzenie o tytułach w nowym klubie, tymczasem pompowane Al Hilal niedawno wyprzedziło Al-Nassr i ucieka po kolejne mistrzostwo.
Dlatego rozpoczął się strajk piłkarza, który nie tylko odmówił wyjścia na boisko, ale też przez kilka dni nie trenował. Wrócił na boisko treningowe dopiero w środę. Skoro dziś dowiedzieliśmy się o jego nieobecności w kolejnym spotkaniu, to otwarte pozostaje pytanie: kto z tego strajku wyjdzie zwycięsko.
Imponujące liczby
Można załozyć, że na braku Ronaldo bardzo poważnie straci wizerunek Saudi Pro League. Ale czy poważnej analizy wymagałoby sprawdzenie, czy Saudyjczycy nie wycisnęli już z Portugalczyka całej wartości marketingowej, jaka była im potrzebna. Czy liga od tego upadnie? Niekoniecznie, nawet jeśli wraz z odejściem CR7 część kamer i reflektorów zdecydowanie by się wyniosła.
Dla samego Ronaldo oznaczałoby to futbolową próżnię na kilka miesięcy przed mundialem. Nie ma obecnie klubu z czołowych lig Europy, który byłby w stanie zbliżyć się do jego zarobków. Musiałby nie tylko udowodnić, że jest lepszy od każdego napastnika w danym zespole, ale też pogodzić się z gigantyczną obniżką pensji.
Jego liczby wciąż robią wrażenie. 117 goli i 22 asysty w 133 występach we wszystkich rozgrywkach dla Al Nassr zasługują na uznanie, a jego aktualna forma fizyczna zawstydziłaby niejednego zdecydowanie młodszego piłkarza.
Może już nie dałby rady w czołowych ligach, ale nie sposób odmówić mu profesjonalizmu. Pytanie tylko, czy zostało mu jeszcze tyle sił, by jakikolwiek klub zaryzykował jego angaż w celu innym niż wizerunkowy?
Czy czas Ronaldo dobiega końca?
Podczas prezentacji w Arabii Saudyjskiej w 2023 roku Ronaldo powiedział, że "jego praca w Europie jest zakończona" i że "odrzucił wiele ofert z Europy, Brazylii, Australii, USA, a nawet Portugalii". Teraz, trzy lata po tych słowach, można spytać czy nie spalił mostów zarówno w innych krajach, jak i w Arabii Saudyjskiej?
Jeśli nie dojdzie szybko do porozumienia, powrót do klubu jego dzieciństwa, Sportingu, mógłby być dobrym sposobem na zamknięcie kariery. Kto wie, czy nie jedynym, jaki zostanie. O takim "powrocie do domu" mówiło się już wcześniej, ale najciekawsze będzie to, czy oferty, o których wspominał Ronaldo – a które odrzucił – wciąż będą aktualne.
Jeśli nie, czy naprawdę jesteśmy blisko wymuszonej emerytury jednego z największych piłkarzy w historii?

