Stawka ostatniego meczu grupy D była ograniczona. Botswana była już wyeliminowana, a Demokratyczna Republika Konga miała już zapewniony awans. Lamparty walczyły więc głównie o pierwsze miejsce w grupie, które zajmował Senegal, by mieć łatwiejszego rywala w 1/8 finału.
Od początku Lamparty narzuciły presję, chcąc szybko ułatwić sobie zadanie. Sytuacje mnożyły się, a pierwszy gol wydawał się kwestią czasu. Blisko było już w 11. minucie, gdy Meschack Elia uderzył z woleja w polu karnym, ale Goitseone Phoko popisał się znakomitą interwencją.
Początkowe dobre nastawienie ustąpiło jednak miejsca sporej nieskuteczności. Mimo to Kongo dominowało, stwarzało kolejne groźne sytuacje, ale brakowało precyzji, jak przy strzale głową Fistona Mayele (21. minuta). Trudno było sobie wyobrazić, by Lamparty nie zdobyły bramki i w końcu, po pół godzinie gry, Nathanaël Mbuku, po genialnym podaniu piętą od Gaëla Kakuty, trafił do siatki mocnym strzałem.
Chwilę później VAR wykrył zagranie ręką przez zawodnika Botswany w polu karnym. Po długiej analizie Gaël Kakuta pewnie wykorzystał rzut karny i podwyższył prowadzenie. Spotkanie wydawało się już rozstrzygnięte, bo Botswana wyraźnie odstawała poziomem.
Lamparty są gotowe
Pozostawała jeszcze walka o pierwsze miejsce w grupie, do czego potrzebne były kolejne gole. Jednak gra stopniowo traciła na jakości. Błędy w defensywie Botswany w końcu zostały wykorzystane po godzinie gry, gdy Gaël Kakuta, dobrze ustawiony, otrzymał prezent od Theo Bongondy i miał czas, by spokojnie pokonać Phoko.
Dwie minuty później Fiston Mayele myślał, że podwyższył wynik, ale VAR anulował bramkę. Przewaga wciąż nie była wystarczająca, a Lamparty sprawiały wrażenie zmęczonych, mimo wyraźnej przewagi. Michel-Ange Balikwisha miał jeszcze szansę na kolejne trafienie, ale jego strzał został zablokowany, a Phoko znów świetnie interweniował (80. minuta). Mimo starań wynik nie uległ już zmianie.
Demokratyczna Republika Konga wygrała 3:0, ale nie zajmie pierwszego miejsca w grupie. Lamparty kończą jednak fazę grupową z dużą pewnością siebie. Czy to początek drogi po pierwszy triumf w Pucharze Narodów Afryki od 1968 roku?
