Slot docenia Konate za szybki powrót po śmierci ojca w obliczu kryzysu w defensywie

Konate świętuje zdobycie bramki
Konate świętuje zdobycie bramkiREUTERS / Phil Noble

Trener Liverpoolu Arne Slot pochwalił zaangażowanie Ibrahima Konate w sprawy klubu po tym, jak obrońca wrócił wcześniej z urlopu okolicznościowego po śmierci ojca, by pomóc drużynie Premier League w trudnej sytuacji kadrowej w obronie.

Francuski stoper opuścił trzy ostatnie mecze Liverpoolu, ale skrócił planowaną nieobecność, gdy zobaczył skalę problemów kadrowych – czterech obrońców było poza grą, w tym Joe Gomez.

Dla Konate był to powrót pełen emocji i na długo zapadnie w pamięć – zdobył czwartego gola w sobotnim wygranym 4:1 meczu z Newcastle United, dzięki czemu mistrzowie odnieśli pierwsze zwycięstwo w Premier League od ponad miesiąca.

"Ostatnie dwa tygodnie były dla niego bardzo trudne. Planował wrócić dopiero pod koniec tego tygodnia, co oznaczałoby, że nie mógłby zagrać w tym spotkaniu" - powiedział Slot.

"Ale gdy zobaczył nasze problemy w defensywie, zadzwonił do mnie na początku tygodnia i powiedział: "Chcę wrócić, by pomóc drużynie przeciwko Newcastle". Wrócił w środę i odbył z nami dwa treningi. Nie tylko strzelił gola, ale rozegrał świetny mecz, a kibice doceniali go przez całe spotkanie, a szczególnie po bramce w końcówce".

Po zdobyciu bramki Konate został otoczony przez kolegów z drużyny – w tym bramkarza Alissona, który przebiegł całe boisko, by świętować z nim – a Francuz ocierał łzy, gdy publiczność na Anfield nagrodziła go owacją na stojąco.

Bardzo trudny moment

"Brakuje mi słów, by opisać, co teraz czuję, bo ostatnie dwa tygodnie były bardzo trudne dla mnie i mojej rodziny, ale to część życia. Trudno się z tym pogodzić, ale nie mamy wyboru" - powiedział Konate w rozmowie z TNT Sports. "Wiedziałem, że drużyna ma kilku kontuzjowanych zawodników. Trener podczas rozmowy powiedział, żebym się nie spieszył z powrotem. W tej sytuacji ważne było dla mnie, by wrócić i pomóc drużynie".

Bramka Konate padła po tym, jak Hugo Ekitike dwukrotnie trafił do siatki przed przerwą, a Florian Wirtz również wpisał się na listę strzelców, co dało Liverpoolowi pierwsze zwycięstwo w sześciu ostatnich meczach Premier League.

"Wszyscy wiwatowali na cześć Ibou i Floriana, gdy wrócili po wywiadach telewizyjnych, ale szczególnie dla Ibou" - dodał Slot. "Ta drużyna pokazała, że w trudnych chwilach zawsze możemy na siebie liczyć. Tak było dla niego w ostatnich dniach".

Po tym zwycięstwie Liverpool awansował tymczasowo na piąte miejsce w tabeli, mając punkt przewagi nad Manchesterem United, który w niedzielę podejmie Fulham.