Newcastle otwierało wynik w ośmiu z dziewięciu poprzednich domowych spotkań ligowych w tym sezonie. Zespół Eddiego Howe’a chciał podtrzymać tę serię, ale w pierwszej połowie dwukrotnie trafiał do siatki ze spalonych.
Pierwszy gol padł po tym, jak Anthony Gordon skierował podanie Yoane Wissy do pustej bramki, a drugi – gdy Joelinton wykorzystał długie podanie od Fabiana Schära i skutecznie wykończył akcję.
Dean Henderson był zdecydowanie najbardziej zapracowanym bramkarzem w pierwszej połowie – musiał bronić m.in. groźny strzał głową Schära z bliska oraz kolejne uderzenia Wissy i Lewisa Halla.
Mimo to Palace mogło objąć prowadzenie tuż przed przerwą, gdy Jean-Philippe Mateta i Will Hughes minimalnie chybili.
Większość kibiców Orłów patrzyła jednak na nowy nabytek – Brennana Johnsona, który był bliski efektownego debiutu w drugiej połowie. Walijczyk otrzymał świetne podanie od Adama Whartona, ale jego strzał był zbyt lekki i Nick Pope bez problemu interweniował.
Newcastle wciąż stwarzało zagrożenie, a Bruno Guimarães był bliski zdobycia drugiego w tym sezonie gola bezpośrednio z rzutu rożnego – piłka otarła się o poprzeczkę.
Brazylijczyk nie pomylił się jednak przy kolejnej okazji i wyprowadził Sroki na prowadzenie, wykorzystując dośrodkowanie Lewisa Miley’a i głową umieszczając piłkę w siatce.
Gospodarze, podbudowani golem, ruszyli po kolejne trafienie i zdobyli je już po siedmiu minutach. Kolejny groźny rzut rożny Guimarãesa sprawił problemy Hendersonowi, a Malick Thiaw dobił piłkę z bliska, zdobywając swoją pierwszą bramkę na stadionie St. James’ Park.
Joe Willock nie wykorzystał stuprocentowej okazji w doliczonym czasie gry, ale nie miało to już znaczenia – Newcastle zapewnił sobie komplet punktów. Sroki mają patent na Palace, bo zachowały z tym rywalem piąte z rzędu czyste konto na własnym stadionie, a Orły pozostają bez zwycięstwa w pięciu kolejnych meczach ligowych.
