Europejskie marzenia Sunderlandu rozwiane po nudnym remisie z Manchesterem United

Bramkarz Manchesteru United Senne Lammens broni strzał Briana Brobbeya z Sunderlandu
Bramkarz Manchesteru United Senne Lammens broni strzał Briana Brobbeya z SunderlanduReuters / Scott Heppell

Bezbramkowy remis Sunderlandu z Manchesterem United z pewnością nie zapisze się w pamięci kibiców, choć wydłużył serię meczów Czarnych Kotów bez zwycięstwa w Premier League przeciwko drużynom z czołowej czwórki tabeli już do 29 spotkań.

W starciu dwóch zespołów walczących już tylko o miejsce w końcowej tabeli na trzy kolejki sezonu można było spodziewać się atmosfery końcówki rozgrywek. Ale Sunderland od pierwszych minut nie zamierzał odpuszczać.

Już w pierwszych 10 minutach gospodarze stworzyli sobie znakomitą okazję – po szybkim, składnym rozegraniu piłki Enzo Le Fée idealnie obsłużył Noaha Sadikiego, lecz świetna interwencja Senne Lammensa, który błyskawicznie rzucił się w dół przy prawym słupku, pozbawiła reprezentanta DR Konga szansy na premierowego gola w Premier League.

Czarne Koty miały powody do pretensji w połowie pierwszej części, gdy domagały się rzutu karnego po tym, jak strzał Le Fée odbił się od wyciągniętej ręki Amada Diallo. Ostatecznie zarówno sędzia Stuart Attwell, jak i VAR nie dopatrzyli się przewinienia.

Sunderland był aktywniejszy w ofensywie przed przerwą, groźnie atakując za sprawą Briana Brobbeya i ponownie Sadikiego, natomiast United stworzył sobie tylko jedną dogodną sytuację. Joshua Zirkzee po dośrodkowaniu Matheusa Cunhy główkował jednak nad poprzeczką, zostawiając Michaela Carricka z wieloma znakami zapytania w przerwie.

Już kilka minut po wznowieniu gry Cunha oddał bardzo niecelny strzał, co doskonale oddawało ofensywne problemy United, a niewiele brakowało, by ich sytuacja stała się jeszcze trudniejsza po godzinie gry. Le Fée ponownie był w centrum wydarzeń, dogrywając piłkę do Brobbeya w polu karnym, lecz jego płaski strzał lewą nogą został efektownie zatrzymany przez Lammensa.

Chwilę później bramkarz United był już bezradny, gdy Brobbey wyłożył piłkę Lutsharelowi Geertruidzie, ale ten trafił tylko w słupek, a presja na bramkę gości zaczęła rosnąć.

W końcówce Carrick sięgnął po swoją tajną broń, wpuszczając na boisko Bryana Mbeumo w nadziei na czwarte z rzędu zwycięstwo United. Jednak Kameruńczyk nie wniósł wiele do gry gości, którzy oddali tylko jeden celny strzał – i to dopiero w doliczonym czasie gry za sprawą Cunhy.

Punkt nie jest katastrofą dla United, który pozostaje faworytem do zajęcia trzeciego miejsca na dwie rundy przed końcem sezonu, natomiast remis praktycznie przekreślił marzenia Sunderlandu o awansie do europejskich pucharów

Statystyki meczu Sunderland - Manchester United
Statystyki meczu Sunderland - Manchester UnitedOpta by Stats Perform