Co prawda City ostatnio zgubiło punkty z Sunderlandem, ale w niedzielę to Chelsea była w gorszej sytuacji. Bez wygranej od trzech spotkań, bez wygranej na Etihad od ponad czterech lat i bez nowego trenera, na którego czeka drużyna. Obywatelom nie zostało nic, jak tylko wykorzystać sytuację i gonić Arsenal w tabeli.
Sprawdź szczegóły meczu Manchester City – Chelsea
City z trudem otworzyło wynik
Początek spotkania był żywy, ale i rwany – faule nie pozwalały żadnej drużynie rozwinąć skrzydeł. Mimo to przewaga City w rozgrywaniu piłki była zauważalna nawet dla laika. Dopiero w 20. minucie oglądaliśmy strzał i wcale nie na bramkę gości. To Estevao chciał postraszyć Donnarummę, lecz został zablokowany.
Gospodarze odpowiedzieli natychmiast: Tijjani Reijnders znalazł Phila Fodena, ale ten zmarnował dogranie niecelnym uderzeniem. Od tego momentu City zaczęło dokręcać śrubę w tercji defensywnej gości, w dużej mierze za sprawą Rijndersa.
Brakowało jedynie dobrego podania do Erlinga Haalanda, którego odcinanie od piłek było celem Chelsea. W 38. minucie w końcu wielki Norweg doszedł do strzału tuż zza pola karnego, piłka rykoszetem odbiła się od nogi Chalobaha i bramkarz Chelsea musiał wyciągnąć się jak długi, by wybić piłkę na róg.
Minutę później ze zbliżonej pozycji Haaland wycelował prawie idealnie, lecz piłka odbiła się od dalszego słupka i pozostała na boisku. Gdy w 42. minucie Badiashile wybił piłkę spod nóg Haalanda, przypadkiem dograł do Reijndersa, który z lewej strony huknął pod poprzeczkę i wreszcie otworzył wynik.
Chelsea w mękach ten wynik zamknęła
Prowadzenie City do przerwy było tyle wymęczone, co zasłużone. Po zmianie stron goście w końcu zabrali się w sobie i zaczęli szukać odpowiedzi. Po świetnej akcji z 49. minuty Pedro Neto uderzył nad poprzeczką po świetnie rozegranej akcji zespołowej. Największą stratą Obywateli na tym etapie była kontuzja Gvardiola, który nie był w stanie oprzeć się na prawej nodze.
Erling Haaland szukał podwojenia przewagi nad rywalami tuż przed upływem godziny, ale piłkę – już po minięciu Jorgensena – zatrzymał obrońca. Z kolei Rayan Cherki nie znalazł drogi do bramki z dystansu zanim Chelsea oddała pierwszy celny strzał drugiej połowy za sprawą Liama Delapa.
Nie ma co czarować: druga połowa wyglądała rozczarowująco po obu stronach. Świetną ilustracją była akcja Chelsea z 89. minuty na wagę remisu. W piłkę nie trafił dobrze Hato, ta dotarła do Cole'a Palmera przed bramką, a ten nie zdołał nawet oddać strzału.
Wydawało się, że w drugiej połowie nie czeka nas już nic dobrego, gdy Enzo Fernandez na raty pokonał Donnarummę z niecałego metra w 90+3. minucie. Ten wcisk nie był piękny, ale Argentyńczyk fetował go jak bramkę nagrodzoną Puskasem! Ten gol ważył przecież dwa punkty, których City desperacko potrzebowało w walce o tytuł z Arsenalem.

