Zieliński po przegranej z Lechią: Rozdawaliśmy rywalom prezenty

Zieliński po przegranej z Lechią: Rozdawaliśmy rywalom prezenty
Zieliński po przegranej z Lechią: Rozdawaliśmy rywalom prezentyPressFocus / Sipa USA / Profimedia

Trener Korony Kielce Jacek Zieliński przyznał, że w przegranym 2:4 meczu ekstraklasy z Lechią w Gdańsku jego piłkarze popełnili mnóstwo błędów. "Suma prezentów, które rozdaliśmy przekroczyła nasze dokonania w całej tej rundzie. Sami sprokurowaliśmy sobie ten los" - powiedział.

"Na własnej skórze przeżyliśmy lany poniedziałek. Porażka boli jak każda porażka, ale sami sprokurowaliśmy sobie ten los i pretensje możemy mieć tylko do siebie. Suma błędów, które popełniliśmy, szczególnie w pierwszej połowie, wręcz prezentów, które rozdaliśmy, przekroczyła nasze dokonania w całej tej rundzie" – podkreślił Zieliński.

W 59. minucie gospodarze prowadzili 3:0, w dodatku od 27. min Kielczanie, po czerwonej kartce dla Kostasa Sotiriou, grali w osłabieniu.

"Weszliśmy w ten mecz trochę niemrawo, każdy popełniał błędy, był nieswój, spóźniony i nie do końca energetyczny. Natomiast duże słowa uznania dla zespołu za drugą połowę, bo w dziesiątkę zagrali mądrze, zdecydowanie, intensywnie i agresywnie. Był taki moment, że napędziliśmy Lechii trochę stracha" – przyznał.

Lechiści zrewanżowali się Koronie za wyjazdową porażkę 0:3, poniesioną pod koniec września.

"Jestem zachwycony końcowym wynikiem. Przez pierwszą godzinę, na bardzo trudnym boisku, byliśmy fantastyczni. Muszę przyznać, że byłem bardzo zaskoczony i zaniepokojony jak dzisiaj wyglądała murawa. Ona nie pomaga w tym, jak chcemy grać i jak postrzegamy futbol. Daliśmy jednak radę, graliśmy też przeciwko murawie i wykorzystaliśmy swoje atuty" – skomentował trener gospodarzy John Carver.

Angielski szkoleniowiec przyznał, że czasami, kiedy prowadzi się 3:0 z bardzo dobrym rywalem, wkrada się nuta arogancji. I to właśnie dotknęło jego drużynę, która zmieniła swoje nawyki i zachowania, prezentowała się trochę nonszalancko, kiedy znajdowała się w posiadaniu piłki.

"Wydawało się, że wszystko łatwo nam przychodzi, a za chwilę zrobiło się 3:2. W takich sytuacjach trzeba zachować chłodną głowę i kontrolować grę w meczu z rywalem, który ma jednego zawodnika mniej" – zauważył.

Dodał, że przy stanie 2:3 Korona nie miała już nic do stracenia. Jego drużyna znalazła się pod dużą presją, zwłaszcza przy stałych fragmentach.

"Cieszę się, że w końcówce pokazaliśmy charakter i wróciliśmy z ciężkiego momentu. Uważam też, że nie można oceniać naszej gry tylko przez pryzmat ostatnich 20 minut. Zwłaszcza, że odnieśliśmy zwycięstwo" – podsumował Carver.