Wymarzony debiut Paua Sansa. Hiszpan zapewnia zwycięstwo Cracovii w mroźnej Niecieczy

Hiszpan Pau Sans odbiera gratulacje za bramkę.
Hiszpan Pau Sans odbiera gratulacje za bramkę.Arena Akcji / ddp USA / Profimedia

Ostatni mecz 19. kolejki PKO BP Ekstraklasy zakończy się zwycięstwem Cracovii z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Bohaterem derbów Małopolski okazał się nowy zawodników Pasów, Pau San, który zdobył jedyną bramkę.

W pierwszej połowie meczu w Niecieczy działo się niewiele. Posiadanie piłki zdecydowanie zdominowali goście, ale bez efektu. Podopieczni Luki Elsnera z dość dużą swobodą przedostawali się w okolice pola karnego "Słoni", jednak defensywa gospodarzy była na to w pełni przygotowana, zachowując koncentrację. Sami piłkarze Bruk-Betu w pierwszej połowie nie oddali za to ani jednego celnego strzału, choć łącznie próbowali pięć razy. Tuż przed jej końcem z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Mauro Perkovic, zastąpił go Karol Knap.

Jeśli kogoś można było jednak wyróżnić za pierwszą część spotkania, był to Pau Sans. Zawodnik wypożyczony z Realu Saragossa, mimo zapewne braku przyzwyczajenia do mrozów, wykazywał się ogromnym zaangażowaniem w ofensywie. Jego postawa została nagrodzona kilka chwil po wznowieniu gry, gdy wykorzystał idealne dogranie Knapa, zdobywając pierwszą bramkę w Ekstraklasie strzałem z bliskiej odległości.

Wydawało się, że piłkarze z Niecieczy rzucą się do odrabiania strat, chcąc odwdzięczyć się kibicom, który mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych postanowili wybrać się na stadion. To jednak zespół "Pasów" wciąż utrzymywał przewagę, skutecznie odsuwając ciężar gry od własnej szesnastki. Trener Marcin Brosz próbował pomóc drużynie dokonując serii zmian, na boisku pojawili się Ivan Durdov czy Andrzej Trubeha. 

Statystyki meczu Bruk Bet Termalica Nieciecza - Cracovia
Statystyki meczu Bruk Bet Termalica Nieciecza - CracoviaFlashscore

Obaj zawodnicy dali zastrzyk energii, ale najbliżej wyrównania w końcówce był inny rezerwowy, Radu Boboc, który jednak trafił tylko w słupek. Na więcej gospodarzom zabrakło już czasu, dlatego trzy punkty zgarnęła Cracovia, awansując na czwarte miejsce w tabeli.