Szwarga: Znajomość z Papszunem ma minimalne znaczenie przed naszym meczem

Szwarga: Znajomość z Papszunem ma minimalne znaczenie przed naszym meczem
Szwarga: Znajomość z Papszunem ma minimalne znaczenie przed naszym meczemPAP/Marcin Gadomski

Trener Arki uważa, że jego znajomość z Markiem Papszunem nie będzie miała większego znaczenia w sobotnim meczu Ekstraklasy w Gdyni z Legią Warszawa. – Największy wpływ na końcowy wynik powinna mieć forma i nastawienie piłkarzy oraz jakość boiska - powiedział Dawid Szwarga.

Dla Arki będzie to pierwsze w tym roku ligowe spotkanie, bowiem ich zaplanowany w poprzedniej kolejce mecz został odwołany z powodu awarii oświetlenia na stadionie w Radomiu.

"Zostawiamy to za sobą, bo nie chcemy skupiać się na rzeczach, na które nie mamy wpływu, a nie mieliśmy wpływu na to, że nie zagraliśmy. I nie oceniamy tego przez pryzmat plusów czy minusów, tylko akceptujemy sytuację, jedziemy dalej i patrzymy na następny cel, a były nim przygotowania do meczu z Legią. Biorąc pod uwagę aurę, to nie były oczywiście idealne, ale przebiegły dobrze" - stwierdził w czwartek na konferencji prasowej w Gdyni Szwarga.

Legia zanotowała falstart, bowiem pod wodzą nowego trenera Marka Papszuna przegrała u siebie z Koroną Kielce 1:2. Warszawianie nie wygrali 10 kolejnych ligowych spotkań (zdobyli w nich tylko cztery punkty), a po raz ostatni cieszyli się ze zwycięstwa w ekstraklasie 28 września, kiedy pokonali na własnym stadionie 1:0 Pogoń Szczecin.

Legioniści plasują się w tabeli na 17. pozycji i tracą do 15. Arki dwa punkty, rozegrali także mecz więcej.

"Sytuacja Legii na pewno jest niecodzienna i trudna. Zespół ma około siedem razy większy budżet niż Arka, a to ogromna różnica, tymczasem pod względem punktów tej różnicy nie widać. Widzieliśmy, co Korona robiła dobrze, aby ten mecz wygrać, a w jakich elementach Legia miała też odrobinę pecha, bo przecież nie wykorzystała rzutu karnego" – dodał.

Szwarga miał okazję rywalizować z Papszunem 30 listopada, kiedy ten przyjechał do Gdyni jeszcze w roli szkoleniowca Rakowa Częstochowa. I goście triumfowali 4:1. Trener Arki zapewnia, że nie traktuje sobotniej konfrontacji, która rozpocznie się o 14:45, jako rewanżu za tamtą dotkliwą porażkę.

"Nasze relację są silne, ale potrafimy, kiedy dochodzi do sportowej rywalizacji, odłożyć je na bok i skupić się na tym, co będzie najważniejsze na boisku, czyli zrobić swoją robotę. To nie był pojedynek Papszun – Szwarga, tylko Arka - Raków, a teraz Arka gra z Legią. To są inne drużyny" – zauważył.

Szkoleniowiec gospodarzy przekonuje, że jego bardzo dobra znajomość z trenerem Legii będzie mieć minimalny wpływ na ten mecz i jego ostateczny rezultat.

"Nawet mniej niż jeden procent. Znacznie większy wpływ będą mieli najważniejsi ludzie, czyli piłkarze, ich nastawienie i forma. Drugim elementem będą warunki atmosferyczne oraz jakość boiska" – ocenił.

Jeśli chodzi o murawę, to w sobotę nie należy spodziewać się w Gdyni „fajerwerków”.

"Jej stan będzie podobny jak w Warszawie. Przy tych warunkach pogodowych, jakie mamy w Gdyni, nie ma szans, aby boisko było idealne. W takich okolicznościach bardzo ważne powinny być stałe fragmenty, bo w tej sytuacji piłka nie skacze. Pokazał to mecz Legia – Korona, w którym wszystkie bramki padły po stałych fragmentach lub po ich kontynuacji" – podkreślił.

35-letni trener jest zdania, że pod wodzą Papszuna Legia zrobiła już wyraźny postęp.

"Za czasów trenera Astiza Legia była na pierwszym miejscu pod kątem bardzo wielu parametrów w ofensywie – tworzenia sytuacji, wejścia w pole karne i liczby strzałów. Często brakowało im szczęścia. Natomiast teraz, co pokazał mecz z Koroną, to jest zupełnie inny zespół. Gra bardziej bezpośrednio i na wyższej intensywności, ale jeśli chodzi o ewolucję tej drużyny, na pewno nie jest to etap końcowy" – skomentował.

Szwarga zapewnia, że czuje w swoim zespole dobrą energię i wyczekiwanie na pierwszy mecz. I ma nadzieję, że sobotnie spotkanie dojdzie do skutku.

"Wolę oczywiście grać i nie chcę, aby kolejny mecz w ekstraklasie został odwołany. Myślę, że zagrożenie, że nasza potyczka się nie odbędzie, jest bliskie zeru. Jesteśmy gotowi i nie możemy doczekać się tego meczu. Na podstawie okresu przygotowawczego widzę, że jako drużyna jesteśmy mocniejsi niż w poprzedniej rundzie" – podsumował.

Na początku sierpnia Gdynianie zremisowali w stolicy 0:0 i był to ich jedyny punkt wywalczony w tym sezonie na wyjeździe. Poza tym ponieśli na terenie rywali aż osiem porażek.

Z Legią nie zagra obrońca Dominick Zator, który musi jeszcze pauzować za czerwoną kartkę, jaką otrzymał w 17. kolejce z Rakowem.