Częstochowianie niedzielnym pojedynkiem zakończą marcowy maraton, bo będzie to ich siódmy mecz w ciągu 22 dni. Równie intensywnie grał jeszcze tylko Lech Poznań, który - podobnie jak Raków - grę w Lidze Konferencji zakończył w 1/8 finału. Wcześniej jednak w ćwierćfinale Pucharu Polski przegrał z Górnikiem Zabrze i jedynie "Czerwono-Niebiescy" kontynuowali walkę "na trzech frontach".
Z sześciu spotkań rozegranych w marcu Raków wygrał tylko dwa: w ćwierćfinale krajowego pucharu uporał się dopiero po dogrywce z trzecioligową Avią Świdnik (2:1), zaś w ekstraklasie pokonał Pogoń Szczecin (2:0). Przegrał wyjazdowe mecze z Lechem Poznań (3:4) i Górnikiem Zabrze(1:3). Do tego trzeba doliczyć dwie porażki z Fiorentiną (po 1:2).
W tej sytuacji ewentualna wygrana w stolicy mogłaby poprawić nastroje panujące pod Jasną Górą. Wyjazd na Łazienkowską będzie miał szczególny "smaczek", jako że od trzech miesięcy trenerem legionistów jest wieloletni szkoleniowiec "Medalików" Marek Papszun, który w Częstochowie pracował łącznie przez osiem lat i osiem miesięcy. Pod jego wodzą Raków awansował z 2. do 1. ligi, a potem do ekstraklasy i wywalczył mistrzostwo kraju, trzy tytuły wicemistrzowskie, dwa Puchary Polski i dwa Superpuchary, a także zadebiutował w rozgrywkach europejskich.
Teraz, prowadząc Legię, po raz pierwszy będzie przeciwnikiem Rakowa, z którą - jako trener "Czerwono-Niebieskich" - mierzył się aż 15 razy. Po raz pierwszy siedem lat temu w ćwierćfinale Pucharu Polski (2:1 dla Rakowa po dogrywce), a po raz ostatni we wrześniu ubiegłego roku (1:1 w ekstraklasie). Raków był górą 7 razy, Legia 5, a trzykrotnie dochodziło do podziału punktów. Łącznie pod jego wodzą Raków rozegrał 355 spotkań.
Tymczasem Łukasza Tomczyka, który przejął Raków po odejściu Papszuna, mecz z Legią będzie dopiero jedenastym spotkaniem w roli szkoleniowca "Medalików". A początki jego pracy w klubie, któremu kiedyś kibicował, nie są łatwe. Zwłaszcza, że oczekiwania i wymagania ze strony fanów nie maleją, a brak zwycięstw trochę frustruje środowisko. Ale jeśli porównać dotychczasowy dorobek Tomczyka z dokonaniami Papszuna z ubiegłorocznej części sezonu, to lepiej wypada... Tomczyk. W siedmiu meczach ekstraklasy prowadzony przez niego zespół zdobył bowiem 8 punktów, a z Papszunem, grając z tymi samymi przeciwnikami, tylko 4. Niemniej, mimo dziesięciu porażek, Raków wciąż plasuje się w czołówce ekstraklasy i po 25 kolejkach ma tylko czteropunktową stratę do lidera, ale żeby nie pogorszyć swojej pozycji musi wygrywać.

Na korzyść Legii przemawia fakt, że w ostatnim czasie jej piłkarze nie byli tak bardzo eksploatowani jak ich rywale i mogli spokojnie trenować. Tymczasem Raków od początku marca gra w systemie niedziela-czwartek i sporo czasu zajmują mu podróże, bo z sześciu spotkań tylko jedno rozgrywał w Częstochowie. Dodatkowo może na nim ciążyć czwartkowy rewanż z Fiorentiną, który nie dość, że kosztował sporo sił, to nie przyniósł upragnionego awansu. Co więcej, z kadry wypadł kontuzjowany Fran Tudor, który zszedł z boiska w Sosnowcu przed upływem 20. minuty, a jego absencja, to duże osłabienie zespołu.
Pozostali piłkarze powinni być do dyspozycji trenera Tomczyka i można się spodziewać, że Raków mecz w Warszawie rozpocznie w składzie podobnym do tego, w jakim kończył pierwszą połowę czwartkowego spotkania z Fiorentiną. A zatem w bramce można się spodziewać Oliwiera Zycha, a trójkę w obronie powinni tworzyć: Ariel Mosór, Bogdan Racovitan i Stratos Svarnas. Druga linia to zapewne: Michael Ameyaw, Karol Struski, Oskar Repka i Jean Carlos Silva, a formacja ofensywna: Patryk Makuch, Ivi Lopez i Jonatan Brunes.
Tomczyk do nadchodzącego meczu z Legią odniósł się bezpośrednio po spotkaniu z Fiorentiną.
"Do tej pory robiliśmy wszystko, żeby powalczyć i awansować w Lidze Konferencji. Od teraz zaczynamy myśleć o rywalizacji z Legią. Chcemy się do niej odpowiednio przygotować, zregenerować, zrobić wszystko, żeby być w optymalnej dyspozycji na ten mecz. Co też nie będzie proste, ale trzeba sobie włożyć do głowy, że musimy odpowiedzieć po dzisiejszej porażce. Odpowiedzieć taką zdrową sportową złością. Właśnie w takich momentach pokazuje się jakość mentalną zawodnika, sztabu, klubu. I trzeba odpowiedzieć. Jesteśmy w trudnym momencie i potrzebujemy wsparcia naszych kibiców, takiego jak dzisiaj".
Dopytywany o nadchodzące z Legii wieści o chorobie jej szkoleniowca i jego ewentualnej nieobecności na niedzielnym meczu, Tomczyk stwierdził: Bardzo bym chciał rywalizacji z trenerem Papszunem na ławce. Mam dla niego duży szacunek, jak i cały klub.
Dotychczas Raków i Legia na poziomie ekstraklasy (i dawnej 1. ligi) grały ze sobą 21 razy. Legia ma na koncie 10 zwycięstw (z czego połowę w latach 1995-98), Raków - 5, a sześciokrotnie padł remis. W poprzednim sezonie dwukrotnie wygrał Raków - 1:0 w Warszawie i 3:2 w Częstochowie, a w rundzie jesiennej obecnych rozgrywek był remis 1:1. Wtedy stołeczną drużynę prowadził jeszcze Edward Iordanescu, a Legia prowadziła od 41. min po golu Petara Stojanovicia. Do remisu doprowadził tuż przed przerwą Ivi Lopez, który wykorzystał rzut karny (podyktowany za zagranie ręką przez zdobywcę pierwszej bramki).
