Górnik Zabrze rozgrzewa kibiców wieściami transferowymi. Choć odejść ma – za naprawdę solidne pieniądze – Ousmane Sow, to i po stronie zawodników przychodzących robi się ciekawie. Zabrzanie właśnie zaprezentowali Michała Rakoczego, 23-letniego ofensywnego pomocnika znanego z występów w Cracovii i reprezentacji Polski U21.
Ostatnio niektórzy fani mogli o nim zapomnieć, bo z kadry młodzieżowej nieuchronnie wyrósł, a w ekipie z Kałuży stracił miejsce. Już na początku zeszłego roku ruszył w poszukiwaniu minut do tureckiego Ankaragucu, ale półroczne wypożyczenie nie było szczególnie owocne. Jeszcze gorsza okazała się ligowa jesień, podczas której w trzech wejściach na boiska Ekstraklasy uciułał tylko godzinę.
Szkoda, bo to zawodnik niewątpliwie utalentowany, a w ostatnim czasie wyraźnie zmarniał. Nie tylko w kwestii zbierania niezbędnego doświadczenia, ale i pod względem wartości transferowej. Jako 21-latek miał kosztować nawet 1,5 mln euro, tymczasem dziś jego wycena jest już znacznie poniżej 300 tys. euro.
Górnik lubi korzystać z takich okazji, a przy Roosevelta mają sposoby, by ożywiać kariery piłkarzy, na których inni nie stawiają. To brzmi jak rozwiązanie dla Rakoczego, który podpisał umowę do połowy 2028 roku w ramach transferu definitywnego.
