Legia Warszawa - Raków Częstochowa (20:15)
Widzew Łódź - Górnik Zabrze (17:30)
Lech Poznań - Bruk-Bet Termalica Nieciecza (4:1)
Początek spotkania nieoczekiwanie należał do Termaliki, która już w 4. minucie powinna wyjść na prowadzenie. Jimenez jednak fatalnie spudłował z kilku metrów i idealna okazja do zdobycia gola została zaprzepaszczona. W 8. minucie do głosu doszli piłkarze Lecha i od razu wpakowali piłkę do siatki za sprawą Walemarka, ale sędzia dopatrzył się faulu na bramkarzu, przez co to trafienie nie mogło zostać uznane. W kolejnych minutach Lech cały czas przeważał i zepchnął gości do głębokiej defensywy.
Na efekty tej dominacji nie trzeba było długo czekać. W 33. minucie Bengtsson fantastycznym strzałem z rzutu wolnego wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Piłka po jego uderzeniu odbiła się jeszcze od poprzeczki, ale całym obwodem była za linią bramkową, przez co nie było żadnych wątpliwości, czy to trafienie powinno zostać uznane. Trzy minuty później było już 2:0. Najpierw na bramkę Chovana po centrze Pereiry uderzał Ishak. Golkiper gości z jego strzałem jeszcze sobie poradził, ale wobec dobitki Bengtssona był już bezradny. Lech po dwóch golach nadal atakował i nadal był głodny goli. Efekt tego zobaczyliśmy w 37. minucie, kiedy to Gholizadeh wykorzystał prostopadłe podanie Rodrigueza i po minięciu Chovana oraz Putiwtsewa skierował piłkę do pustej bramki. Te siedem minut wstrząsnęły ekipą Marcina Brosza i tak naprawdę ustawiły wynik spotkania. Mimo tego byliśmy bardzo ciekawi, co obie drużyny zaprezentują podczas drugiej połowy.
Po przerwie obserwowaliśmy początkowo sparingowe tempo rywalizacji. Lech spokojnie pilnował swojego prowadzenia, a Termalica miała problemy ze sforsowaniem obrony rywala. W 65. minucie nieoczekiwanie gola zdobyli goście. Gabriel Isik odebrał piłkę w środkowej części boiska, podciągnął z futbolówką kilka metrów i plasowanym uderzeniem pokonał Bartosza Mrozka. Po tym golu goście poczuli, że jeszcze nie wszystko stracone. Dwie minuty później Kubica bowiem uderzył z dystansu w poprzeczkę, a dobitkę Fassbendera kapitalnie obronił Bartosz Mrozek. W 69. minucie było 3:2, ale tylko na moment, bowiem gol Ambrosiewicza został anulowany z powodu pozycji spalonej. W kolejnych minutach Lech ponownie odzyskał inicjatywę i wrócił do kontroli tego meczu, w czym pomogła także druga żółta kartka dla Krzysztofa Kubicy. W 88. minucie spotkania ekipa z Poznania zdołała nawet zdobyć czwartego gola za sprawą Taofeeka Ismaheela, który uderzeniem z dystansu ustalił wynik spotkania.

Korona Kielce - Arka Gdynia (3:0)
Na pierwszą groźną sytuację nie musieliśmy długo czekać, bowiem już w 2. minucie Dziekoński został sprawdzony przez Gutkovskisa, ale bramkarz Korony świetnie obronił strzał zawodnika gości. W kolejnych minutach przewagę w posiadaniu mieli piłkarze gospodarzy i udokumentowali ją już w 22. minucie spotkania. Błanik świetnie dośrodkował z rzutu wolnego, a po błędzie obrońców Arki, piłkę z najbliższej odległości do bramki skierował Marcel Pięczek, który wygrał pojedynek z Kubiakiem. Arka nie zdołała otrząsnąć się po stracie pierwszego gola, a już było 2:0 dla gospodarzy. Davidović miał sporo miejsca przed polem karnym i zdecydował się na strzał z dystansu po ziemi, który totalnie zaskoczył Węglarza.
Arka była totalnie podłamana, a Korona nie przestawała atakować. W 33. minucie mogło być 3:0, ale Błanik nieznacznie pomylił się z rzutu wolnego. Co się odwlecze, to nie uciecze. Korona nadal naciskała i w końcówce pierwszej połowy wywalczyła rzut karny po faulu Szysza na Sotiriou. Jedenastkę na bramkę zamienił Mariusz Stępiński, ustalając tym samym wynik do przerwy.
Po zmianie stron Korona nadal atakowała, a Arka miała duże problemy z konstruowaniem akcji. W 48. minucie świetną okazję miał Stępiński, który jednak nie trafił do niemal pustej bramki po świetnym podaniu Davidovicia. Dwie minuty później Arka miała chwilę radości, ale gol Kerka został anulowany z powodu pozycji spalonej. W kolejnych minutach Korona spokojnie pilnowała wyniku i nie pozwalała gościom na zbyt wiele.
Najlepszą okazję Arka miała w 66. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Kerka w dobrej sytuacji znalazł się Rusyn, ale Dziekoński świetnie interweniował. Finalnie po świetnej pierwszej połowie i kontroli w drugiej, Korona zdobyła cenne trzy punkty, a Arka ma o czym myśleć przed kolejnymi meczami.

