"W tym tygodniu wykonaliśmy kawał ciężkiej pracy, bo nie jest łatwo zmienić strukturę gry i wszystko poprzestawiać w ciągu kilku treningów. Na szczęście chłopaki sprostali zadaniu i możemy cieszyć się ze zwycięstwa. A Zagłębiu nie jest tak łatwo strzelić trzy gole. Zagraliśmy dosyć dobry mecz, jednak z pierwszej połowy możemy być bardziej zadowoleni niż z postawy po przerwie" – stwierdził Banasik.
Przeczytaj podsumowanie ostatniego meczu 27. kolejki Ekstraklasy >>>
Szkoleniowiec Arki zgodził się, że przy prowadzeniu 2:0 oraz czerwonej kartce w 47. minucie dla stopera Zagłębia Michała Nalepy w jego zespole nastąpiło lekkie rozluźnienie. O tym zamierza porozmawiać z zawodnikami. Podkreślił też, że zwycięzców się nie sądzi.
"Wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą, tymczasem zamiast dłużej utrzymywać się przy piłce, to Zagłębie nas przycisnęło. Dzisiaj najważniejszy nie był jednak styl, tylko trzy punkty, które dają nam oddech i nadzieję w perspektywie kolejnych meczów. W przypadku porażki nasza sytuacja byłaby już bardzo trudna, samymi remisami też się nie utrzymamy" – zaznaczył.
Ojrzyński nie załamuje rąk po trzech porażkach z rzędu
Trener gości Leszek Ojrzyński, który prowadził także Arkę, został bardzo dobrze przyjęty przed gdyńskich kibiców. "Dziękuję za pamięć, jestem za to wdzięczymy, ale nie chcieliśmy być tacy koleżeńscy, tylko zagrać zdecydowanie lepiej, aby zdobyć tutaj punkty. Dzisiaj mieliśmy jednak za mało atutów, w kluczowych momentach dostawaliśmy nie tylko bramki, ale także ciosy, bo długo graliśmy w osłabieniu" – skomentował Ojrzyński.
Lubinianie przegrywali do przerwy 0:2. Pierwszą bramkę stracili w 15. minucie, jednak ich szkoleniowiec uznał, że to jeszcze nie była tragedia. "Drugą dostaliśmy do szatni, po wyśmienitym rzucie wolnym Sebastiana Kerka, którego chciałem mieć w Lubinie. I schodzimy do niej w dość nerwowej atmosferze. W przerwie mówimy sobie, że wracamy do gry i gramy va banque, jednak po dwóch minutach tego powrotu dostajemy drugą żółtą kartkę. W dziesiątkę można gonić 0:2 i odrobić straty. Szliśmy w tym kierunku, ale musieliśmy się odkryć, rywale mieli swoje sytuacje i zostaliśmy ostudzeni trzecim golem Arki – dodał.
Ojrzyński nie ukrywa, że ma zastrzeżenia do siebie i zawodników za to, że przespali pierwszą połowę. Zauważył, że przy dwóch pierwszych straconych bramkach jego drużyna powinna lepiej się zachować.
"W tym meczu widziałem mało pozytywów, co mnie trochę niepokoi, natomiast w drugiej połowie dużo graliśmy sercem. Musimy się szybko pozbierać, bo w sobotę czeka nas kolejne spotkanie u siebie z Radomiakiem. Liga jest arcyciekawa i sporo się w niej wyrabia. To była nasza trzecia kolejna porażka, a chcemy jeszcze coś fajnego ugrać. Mam nadzieję, że wrócą kolejni zawodnicy, bo mamy co niemiara urazów, doszły też choroby" – podsumował.
