Miami – Austin 2:2
Uroczysty pierwszy gwizdek poprzedziło symboliczne przecięcie wstęgi, w którym oprócz Beckhama uczestniczył także współwłaściciel Jorge Mas. Otwarcie areny zakończyło dla klubu ponad dziesięcioletnie poszukiwania stałego zaplecza.
"Zobaczyć ten stadion tętniący życiem po latach starań o jego otwarcie w Miami to coś wyjątkowego. Przyjechałem do Ameryki i MLS dwadzieścia lat temu i złożyłem wiele obietnic. Trzynaście lat temu obiecałem ponownie, gdy ogłosiłem przyjście do Miami. Dziś po prostu spełniło się nasze marzenie" – powiedział Beckham.
Samo spotkanie nie przebiegało jednak według świątecznego scenariusza. Zespół z Teksasu, który przystępował do meczu z jednym zwycięstwem w pięciu spotkaniach, zaskoczył trybuny już w szóstej minucie. Po rzucie rożnym piłkę rozegrał Facundo Torres, a głową trafił Biro.
Drużyna z Florydy szybko odpowiedziała. Prawą stroną boiska uciekł obrońca Ian Fray i precyzyjnym dośrodkowaniem znalazł Messiego, który nietypowo zdobył bramkę głową. Gospodarze przejęli potem kontrolę nad piłką i stworzyli sobie kilka okazji, a Silvetti w pierwszej połowie dwukrotnie minimalnie chybił.
Czujna defensywa i szybkie kontry Austinu nadal sprawiały faworytowi sporo problemów. W 53. minucie Messi stracił piłkę na własnej połowie, Rosales rozpoczął kontratak przez Myrtę Uzuniego, a ten wypuścił na czystą pozycję rezerwowego Nelsona, który ponownie wyprowadził gości na prowadzenie.
Trener Javier Mascherano zareagował w 73. minucie wpuszczeniem na boisko Suáreza. Doświadczony urugwajski napastnik odwdzięczył się już po ośmiu minutach na murawie, dobijając piłkę z bliska do siatki po rzucie rożnym. W końcówce Suárez mógł nawet zapewnić Miami zwycięstwo. Jego szybka dobitka po bezpośrednim rzucie wolnym Messiego, po którym piłka odbiła się od poprzeczki, nie została jednak uznana z powodu spalonego.
