Trener FC Porto Francesco Farioli tym razem nie postawił na "polski mur" w defensywie, dając szansę tylko Bednarkowi. Tymczasem starcie z rywalem będącym tuż nad bezpośrednią strefą spadkową, rozgrywane na ciężkiej, grząskiej murawie, od początku okazało się bardzo trudne.
Faworyci już do przerwy przegrywali 0:2 po golach Gaizki Larrazabala w 12. oraz pechowej interwencji doświadczonego Thiago Silvy w 45. minucie, choć niektóre źródła zapisały bramkę na konto piłkarza gospodarzy Joao Goularta, który miał udział przy tej interwencji rywala.
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy kontaktowego gola strzelił Pablo Rosario, ale na więcej lidera portugalskiej ekstraklasy nie było już stać. Na dodatek od 79. minuty Porto musiało grać w dziesiątkę po czerwonej kartce za atak wysoko uniesioną nogą Williama Gomeza. Decyzja arbitra nie pozostawiała żadnych wątpliwości.
Niedługo wcześniej na boisko wszedł sprowadzony tej zimy za ok. 10 mln euro z Jagiellonii Białystok Pietuszewski, lecz mimo starań nie pokazał nic wielkiego. Natomiast Bednarek w doliczonym czasie został ukarany żółtą kartką.
To pierwsza ligowa porażka FC Porto w obecnym sezonie, ale drużyna trzech Polaków pozostała liderem. Ma 55 punktów i o cztery wyprzedza Sporting Lizbona. Trzecia w tabeli jest Benfica Lizbona, jedyna niepokonana drużyna w rozgrywkach (za to aż siedem remisów) – 46 pkt. Casa Pia awansowała na 15. miejsce – 18 pkt.
"Smoki" ostatni raz zdobyły mistrzostwo Portugalii w 2022 roku.

