Gorzki uśmiech wychowanka na Dragao, Porto z Polakami traci punkty po golu w ostatnich sekundach

FC Porto straciło wygraną w ostatnich sekundach meczu.
FC Porto straciło wygraną w ostatnich sekundach meczu.Photo by MIGUEL RIOPA / AFP

FC Porto było blisko zwycięstwa z Famalicao w 28. kolejce ligi portugalskiej, ale w samej w końcówce straciło gola i tym samym dwa cenne punkty. W podstawowym składzie "Smoków" pojawiło się trzech Polaków - Jan Bednarek, Jakub Kiwior oraz Oskar Pietuszewski.

"Azuis e brancos" wyszli na stadionie Dragao z myślą o tytule, chcąc powiększyć przewagę na szczycie tabeli do siedmiu punktów. Po czterech kolejnych zwycięstwach Francesco Farioli dokonał trzech zmian, wprowadzając Alberto Costę, Rodrigo Morę i Terema Moffiego – Gabri Veiga pauzował za kartki – mając na uwadze decydujący ćwierćfinał Ligi Europy w czwartek. Po drugiej stronie smoki trafiły na Famalicão w znakomitej formie, które powtórzyło skład z ostatniego zwycięstwa, by wrócić na 5. miejsce i przełamać niemoc w starciach z "wielką trójką".

Od strachu do skuteczności w trzydzieści minut

Pierwsze trzydzieści minut na stadionie Dragao upłynęło pod znakiem jałowej dominacji FC Porto, związanej przez świetnie zorganizowane Famalicao. Goście rozpoczęli bardzo dobrze i mieli najlepsze okazje do otwarcia wyniku: już w czwartej minucie Diogo Costa uratował gospodarzy kapitalną interwencją po strzale Sorriso, którego świetnie obsłużył Gustavo Sa, wcześniej zakładając siatkę Froholdtowi. Famalicao nie zwalniało tempa – Mathias de Amorim uderzył tuż nad poprzeczką, a sam Gustavo Sa posłał piłkę wzdłuż bramki, trafiając w słupek w 29. minucie. Lider utrzymywał się w grze tylko dzięki szczęściu, bo rywal miał już trzy klarowne okazje w pół godziny.

Jednak pragmatyzm Porto przyniósł efekt w 36. minucie. Mora dośrodkował, co wywołało chaos w polu karnym Famalicao – Carevic zderzył się z kolegą z drużyny, a Terem Moffi sprytnie zgrał piłkę klatką piersiową do Alberto Costy, który pewnym strzałem zdobył gola. To było pierwsze trafienie bocznego obrońcy w barwach "azul e branca", choć doświadczenie Bednarka szybko dało o sobie znać – obrońca wykorzystał moment radości, by zebrać zespół i udzielić wskazówek.

Po objęciu prowadzenia, mimo widocznych problemów z udem, Rodrigo Mora popisał się jeszcze błyskiem geniuszu w 39. minucie – piętą uruchomił Pepe, który oddał groźny strzał. To był "łabędzi śpiew" młodego talentu, który w 43. minucie nie wytrzymał już bólu i ustąpił miejsca Seko Fofanie. Przed przerwą Famalicao domagało się jeszcze rzutu karnego za uderzenie łokciem Zaidu w Gustavo Sa, ale VAR nie dopatrzył się przewinienia, utrzymując wynik 1:0.

Nietrafione zmiany

Po przerwie Francesco Farioli ponownie przemeblował ustawienie, jeszcze mocniej dbając o fizyczność zespołu. Zaidu, który już w pierwszej połowie miał problemy, został zastąpiony przez Martima Fernandesa, a Oskar Pietuszewski ustąpił miejsca Williamowi Gomesowi. Jednak ten ruch okazał się nietrafiony. Zaraz po groźnym strzale Seko Fofany Famalicao przeprowadziło podręcznikową kontrę lewą stroną. Rafa Soares dośrodkował, Elisor świetnie główkował, ale Diogo Costa jeszcze lepiej obronił, jednak przy dobitce Sorriso skierował piłkę do siatki. Brazylijczyk został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców Famalicao w tych rozgrywkach.

Radość przy sektorze miejscowych kibiców wywołała drobne spięcia i przepychanki, ale wracając do wydarzeń na boisku, Farioli nie zwlekał i dokonał czwartej zmiany, wpuszczając Deniza Gula za Moffiego, a Hugo Oliveira stracił przez kontuzję Mathiasa de Amorima, którego zastąpił Macos Pena. Porto domagało się jeszcze rzutu karnego po faulu na Denizie Gulu, gdy emocje zaczęły sięgać zenitu, a żółte kartki obejrzeli Bednarek i Varela.

Talizman nie wystarczył na rewanż wychowanka

Na kwadrans przed końcem Francesco Farioli wykorzystał ostatnią zmianę, wpuszczając Borję Sainza i rzucając wszystko na jedną kartę. Jednak inspiracja została na ławce, a pragmatyzm ustąpił miejsca nerwowości – "Smoki" dotrwały do 90. minuty bez ani jednego celnego strzału w drugiej połowie. W 90+1 minucie Seko Fofana znów wcielił się w rolę wybawcy, a przynajmniej tak się wydawało. Pomocnik z Wybrzeża Kości Słoniowej przejął piłkę, przebiegł kilka metrów mijając rywali i już w polu karnym oddał precyzyjny strzał tuż przy bocznej siatce. Po wcześniejszych golach przeciwko Sportingowi i SC Braga, talizman Farioliego wydawał się zapewniać trzy złote punkty i utrzymanie siedmiopunktowej przewagi na szczycie.

Jednak futbol napisał jeszcze jeden, bardzo bolesny rozdział. W ostatnich sekundach meczu, w 99. minucie, ogromne zamieszanie w polu karnym Porto pozwoliło Rodrigo Pinheiro znaleźć się w odpowiednim miejscu i skierować piłkę do siatki. Wychowanek "Smoków" zadał liderowi bolesny cios, zamrażając trybuny i ratując dla Famalicao niezwykle cenny remis. Zamiast odskoczyć, FC Porto musi zadowolić się pięciopunktową przewagą, a Famalicao wraca na piąte miejsce i zdobywa pierwszy punkt przeciwko "wielkiej trójce", czyli Porto, Sportingowi i Benfice.

Statystyki meczu
Statystyki meczuOpta by Stats Perform

Piłka nożna