Rywalizacja Realu z Bayernem to największy obecnie klasyk Ligi Mistrzów, zresztą rozgrywany częściej niż spotkania jakichkolwiek wielkich firm. Bawarczycy nie wygrali na Santiago Bernabeu od 2001 roku i fani Los Blancos zamierzali stworzyć atmosferę, która tę serię podtrzyma.
Sprawdź szczegóły meczu Real Madryt – Bayern Monachium

Bawarczycy potwierdzili przewagę przed przerwą
Wbrew nadziejom widowni, to Real kompletnie nie mógł wejść w mecz przy nieustannym pressingu Bayernu, który przed upływem pięciu minut dał rzut wolny tuż przy granicy pola karnego. Poszkodowany Michael Olise sam egzekwował karę, posyłając piłkę po murze na róg.
Z jednego zrobiła się seria stałych fragmentów, a w 9. minucie zamieszanie w polu karnym miejscowych powinno dać otwarcie wyniku. Upamecano skiksował jednak parę metrów od bramki i Carreras zdołał wybić piłkę sprzed linii. Dopiero w okolicy kwadransa Łunin mógł odetchnąć, bo gra przeniosła się pod bramkę Neuera. Były niecelne pierwsze próby i udana interwencja bramkarza z Niemiec przy strzale Mbappe zanim z dystansu w 18. minucie kąśliwie uderzał Vinicius.
Proporcje wyraźnie się wyrównały, a Real – nawet zepchnięty pod bramkę – wyraźnie okrzepł na półmetku pierwszej odsłony. Tymczasem w 27. minucie koszmarny błąd rozegrania z bramkarzem oddał piłkę Gnabry’emu przed bramką i Łunin musiał ratować kolegę z obrony.
Sekundy później piłka była już pod bramką Neuera, który ponownie fantastycznie zatrzymał Mbappe. Jeszcze w 35. minucie Vinicius oddał drugą próbę z dystansu – komfortowo zatrzymaną przez Neuera – zanim po 40 minutach doszło do otwarcia wyniku. Mało widoczny wcześniej Luis Diaz otrzymał świetną piłkę od Gnabry’ego przed polem karnym, wszedł i pod interweniującym Łuninem umieścił piłkę w siatce!
Ogłuszeni po przerwie, gospodarze nie odrobili strat
Na nic zdały się próby gospodarzy, do szatni schodzili bez wyrównania. Nastroje w Madrycie zepsuły się jeszcze bardziej sekundy po powrocie, gdy szybka strata otworzyła drogę Bayernu w pole karne Realu. Olise bardzo przytomnie wycofał do Harry’ego Kane’a na 20. metrze, a ten ruszył i po ziemi podkręcił piłkę poza zasięgiem Łunina.
Gra nie trwała nawet pół minuty, gdy Anglik świętował swoje trafienie, a mistrzowie Niemiec do 48. minuty jeszcze dwukrotnie zmuszali Łunina do obrony strzałów. Reakcją Królewskich była seria zatrzymanych wejść w pole karne Bayernu zanim goście znów zaczęli straszyć. Olise sam zszedł z prawej i testował Łunina, Kane został zablokowany, a Real musiał ratować się przed kolejnym rogiem przed upływem godziny.
Gdy ta wybiła, błąd w obronie FCB uwolnił Viniego sam na sam z Neuerem. Brazylijczyk przegrał wojnę nerwów z szarżującym bramkarzem i ustrzelił tylko boczną siatkę pustej bramki. Wprowadzenie Bellinghama bardzo ożywiło Real i Anglik mógł świętować asystę w 66. minucie, gdyby Mbappe uderzeniem po ziemi przełamał wyciągniętą rękę Neuera.
Francuz nie zmieścił też podkręconego strzału z 68. minuty, ale doczekał się trafienia za sprawą świetnego podania przed bramkę od Alexandra-Arnolda. Mbappe wepchnął piłkę z bliska. Choć i tym razem Neuer jeszcze sięgnął piłki, to nie uratował czystego konta. Bernabeu mogło wreszcie świętować, a gospodarze z impetem weszli w ostatni kwadrans.
Neuer zatrzymywał kolejno Viniciusa i Militao zanim po drugiej stronie Stanisić i Musiala nie zdołali powiększyć przewagi Bayernu. Choć w doliczony czas Bawarczycy weszli z kolejnymi niewykorzystanymi okazjami, to utrzymali zaliczkę przed rewanżem. Po 25 latach wygrali na Santiago Bernabeu i przed rewanżem na Allianz Arenie mają przewagę.

