Getafe – Bilbao 2:0
Obie drużyny miały przed pierwszym gwizdkiem tyle samo punktów, więc było jasne, że zwycięstwo jednej z nich znacząco pomoże w walce o europejskie puchary. Lepiej rozpoczęli gospodarze, będący ostatnio w dobrej formie, i już w 14. minucie otworzyli wynik. Strzał głową Vazqueza zdołał jeszcze obronić bramkarz Bilbao Unai Simon, ale piłka trafiła pod nogi Satriana, którego uderzenie zostało jeszcze lekko podbite przez Vazqueza. Argentyński napastnik mógł się więc cieszyć ze swojego trzeciego gola w barwach Getafe.
Tuż przed upływem pół godziny gry bliski wyrównania był Alex Berenguer, ale hiszpański skrzydłowy nie wykorzystał dobrej centry Gorki Guruzety i jego główka minimalnie minęła bramkę. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie stworzyła już poważniejszego zagrożenia i do szatni ekipy schodziły przy wyniku 1:0.
Trener zespołu z Bilbao Ernesto Valverde w przerwie zdecydował się wzmocnić atak i wprowadził na boisko Nico Williamsa, licząc, że mistrz Europy odmieni losy spotkania. Pierwszą groźną okazję po zmianie stron stworzyli jednak gospodarze, gdy Adrian Liso mocnym strzałem przy lewym słupku sprawdził czujność Simona.
Mimo że Bilbao stopniowo przejmowało inicjatywę i kontrolowało tempo gry, zdeterminowani podopieczni Jose Bordalasa dzięki solidnej defensywie skutecznie się bronili i nie dopuścili Athletiku do żadnej groźniejszej sytuacji. Ostatecznie w 19. minucie Satriano dołożył drugiego gola, przypieczętowując zwycięstwo gospodarzy. Azulones dzięki czwartej najlepszej obronie w lidze sięgnęli po szóste zwycięstwo w ostatnich ośmiu meczach i zmniejszyli stratę do piątego miejsca do zaledwie czterech punktów.

Valencia – Celta Vigo 2:3
Valencia od samego początku pokazała, dlaczego w tym sezonie ligowym przegrała na własnym boisku tylko trzy razy, i już w 12. minucie objęła prowadzenie. Ionut Radu zdołał najpierw obronić bezpośredni rzut wolny Andre Almeidy, ale po rzucie rożnym obronę udało się przełamać Rodriguezowi. Argentyński pomocnik przejął odbitą piłkę i posłał w dolny róg bramki, strzelając tym samym swojego pierwszego gola w barwach Valencii.
Gospodarze stworzyli w pierwszej połowie kolejne okazje do zwiększenia przewagi, jednak Eray Comert strzelił głową tuż nad bramką, a daleki strzał Almeidy również minął słupek. Celta nie stworzyła zbyt wielu okazji w pierwszej połowie, a Stole Dimitrievski miał do czynienia jedynie z próbą Ferrana Jutgli, którą bramkarz z Macedonii Północnej dość łatwo opanował.
W reakcji na niezbyt udaną pierwszą połowę goście dokonali w przerwie trzech zmian, co okazało się dobrym posunięciem, ponieważ Celta ożywiła się po zmianie stron. Dobry początek gości w drugiej połowie opłacił się w końcu w 56. minucie, kiedy to odbita piłka trafiła do Moriby, a ten posłał ją za plecy Dimitrievskiego. Celta nawet po wyrównaniu kontynuowała presję i cztery minuty później dokonała odwrócenia losów meczu, gdy po świetnym podaniu Swedberga trafił Lopez.
Zszokowana Valencia niemal natychmiast odpowiedziała przez Luisa Rioję, którego bezpośredni strzał z rzutu wolnego minimalnie chybił "okienko" bramki. Valencia próbowała wprawdzie wyrównać, ale Celta zdołała się obronić, a ostatecznie w 81. minucie sama przypieczętowała zwycięstwo dzięki Swedbergowi, który wykorzystał podanie Moriby i pięknie wykończył akcję, zaskakując Dimitrevskiego.

Bramka ta okazała się kluczowa, ponieważ Rodriguez swoim drugim trafieniem w meczu jeszcze bardziej podgrzał atmosferę w końcówce, ale gospodarze nie zdołali już wyrównać. Celta zadała Valencii dopiero drugą porażkę u siebie w lidze od listopada, dzięki czemu umocniła się na szóstym miejscu i ponownie zbliżyła się do europejskich pucharów.
Real Oviedo – Sevilla 1:0
Zaskakująco lepiej w mecz weszli gospodarze i od samego początku dominowali przy piłce. Przez długi czas nie potrafili jednak stworzyć groźnej sytuacji, a jedyną wartą uwagi akcją pierwszych 15 minut był ostry faul Vinasa na Djibrilu Sowie, za który urugwajski napastnik zasłużenie otrzymał żółtą kartkę.
Pierwszą większą szansę w meczu miał w 26. minucie kapitan Sevilli Nemanja Gudelj, który jednak po rzucie rożnym skierował piłkę głową obok lewego słupka. Tuż po upływie pół godziny gry po raz pierwszy zagrożenie stworzyli gospodarze, gdy strzelał Vinas, którego mocne uderzenie głową pokonało Odysseasa Vlachodimosa i Real Oviedo objął prowadzenie.
Tuż przed przerwą Urugwajczyk ponownie znalazł się w centrum akcji, gdy ostro sfaulował go Nianzou, za co francuski obrońca otrzymał czerwoną kartkę i musiał przedwcześnie udać się do szatni. Tuż przed przerwą szczęścia próbował jeszcze Akor Adams, ale jego strzał z dystansu poszybował wysoko nad bramką.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak kończyła się pierwsza, czyli dominacją gospodarzy. W 50. minucie, po pięknej akcji zespołowej, gospodarze byli blisko zdobycia drugiego gola, jednak Nacho Vidal nie zdołał dosięgnąć dośrodkowania. Po godzinie gry Sevilla nadal nie oddała strzału na bramkę, co wynikało przede wszystkim ze świetnej defensywy Realu.

Tylko dzięki Vlachodimosowi Rojiblancos utrzymywali się w grze, ponieważ w 76. minucie bramkarz świetnie obronił strzał z woleja Santiego Cazorli. Goście nie potrafili jednak stworzyć sobie żadnej groźnej sytuacji w ataku, a Aaron Escandell rozegrał mecz bez ani jednej interwencji. Po czwartej porażce z rzędu w lidze Andaluzyjczycy pozostają zaledwie trzy punkty nad strefą spadkową, podczas gdy Oviedo zbliżyło się do przedostatniego Levante na dwa punkty.
Deportivo Alaves – Osasuna 2:2
Goście objęli prowadzenie już w czwartej minucie. Kike Barja posłał niskie dośrodkowanie w pole karne, które trafiło dokładnie do Valentina Rosiera, a ten strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik spotkania. Po nieudanym początku Alaves stopniowo wchodziło w mecz i tuż przed upływem pół godziny gry gospodarze po raz pierwszy stworzyli poważne zagrożenie, gdy Sergio Herrera musiał interweniować po mocnym strzale z rzutu wolnego Toniego Martineza.
Pomimo poprawy gry gospodarzy, Osasuna 10 minut przed przerwą niemal podwoiła prowadzenie, ale Antonio Sivera świetnie obronił strzał głową Rubena Garcii z bliskiej odległości. Kiedy wydawało się, że Los Rojillos utrzymają prowadzenie do przerwy, gospodarze wyrównali dzięki Martinezowi. Hiszpański napastnik wykorzystał długie podanie od Antonio Blanco, a następnie wślizgiem pięknie ograł Herrerę i strzelił swoją ósmą bramkę w lidze w tym sezonie.
Początek drugiej połowy był bardzo wyrównany, a jedyne okazje stanowiła seria spekulacyjnych strzałów Deportivo z dystansu, które jednak mijały bramkę. Gra po zmianie stron nie była zbyt wysokiej jakości i wyglądało na to, że obie drużyny zadowoliły się takim przebiegiem meczu. Pierwsza duża szansa w drugiej odsłonie pojawiła się dopiero na kwadrans przed końcem, kiedy Sivera obronił dobry strzał Garcii na rzut rożny.
W 80. minucie nastąpił kluczowy moment meczu, gdy w polu karnym faulował zawodnik gospodarzy Nahuel Tenaglia i sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł najlepszy strzelec drużyny z Pampeluny, Ante Budimir, który zimną krwią wykorzystał rzut karny i przywrócił Los Rojillos prowadzenie. W doliczonym czasie gry jedenastkę otrzymali jednak również gospodarze, gdy w polu karnym sfaulowano strzelca pierwszej bramki, Martineza.

Za wykonanie rzutu karnego odpowiedzialność wziął Lucas Boye i precyzyjnym strzałem przy lewym słupku doprowadził do remisu. Mecz zakończył się więc sprawiedliwym podziałem punktów, co oznacza, że Alaves pozostaje na 15. miejscu z trzypunktową przewagą nad strefą spadkową, podczas gdy Osasuna straciła punkty w walce o europejskie puchary i ma już sześć "oczek" straty do szóstej Celty Vigo.
