Espanyol przegrał z Getafe. Levante wygrało strzelaninę z Oviedo, triumf Osasuny i Valencii

Piłkarze Getafe świętują gola przeciwko Espanyolowi.
Piłkarze Getafe świętują gola przeciwko Espanyolowi.TONI ALBIR / EPA / Profimedia

W 29. kolejce LaLiga Getafe pokonało na wyjeździe Espanyol 2:1 i wyprzedziło go w tabeli, zajmując ósme miejsce. Gospodarzom w pierwszej połowie nie uznano aż dwóch goli z powodu spalonych, natomiast Getafe dwukrotnie trafiło do siatki w doliczonym czasie pierwszej połowy. Espanyol czeka na zwycięstwo ligowe już od początku roku, to już 12 spotkań bez wygranej. Levante roztrwoniło dwubramkowe prowadzenie z Oviedo, ale ostatecznie wygrało 4:2. Osasuna dzięki bramce Ante Budimira pokonała Gironę 1:0 i wciąż liczy się w walce o europejskie puchary. Valencia sprawiła niespodziankę, wygrywając na stadionie Sevilli 2:0 i zrobiła ważny krok w kierunku utrzymania.

Espanyol – Getafe 1:2

Już w trzeciej minucie Espanyol domagał się rzutu karnego po możliwym zagraniu ręką Diego Rico w polu karnym, ale sędzia nie podyktował jedenastki. Gospodarze w ciągu pierwszych 30 minut zdobyli dwa gole, które jednak nie zostały uznane. Cyril Ngonge najpierw opanował piłkę i trafił do siatki, ale radość Espanyolu przerwał spalony w początkowej fazie akcji. Kwadrans później do siatki trafił Ramon Terrats po przedłużeniu od Kike Garcii, ale i tym razem gol został anulowany z powodu spalonego.

Getafe do tego momentu praktycznie nie stworzyło żadnej groźnej sytuacji, ale w doliczonym czasie pierwszej połowy uderzyło dwukrotnie. Najpierw Luis Milla posłał długie dośrodkowanie z rzutu wolnego w pole karne, a Domingos Duarte głową skierował piłkę za bezradnego Marka Dmitrovicia. Chwilę później Duarte wystąpił w roli asystenta, przedłużając rzut rożny na dalszy słupek, gdzie Mauro Arambarri wpakował piłkę do siatki, zaskakując obronę gospodarzy.

Frustrujące popołudnie Ngonge zakończyło się już w przerwie, gdy zastąpił go Roberto Fernandez. To właśnie on po aktywnym początku Espanyolu w drugiej połowie był bliski zdobycia bramki kontaktowej, ale jego główka minimalnie minęła prawy słupek bramki Getafe. Gospodarze prezentowali się bardziej zdecydowanie, ale długo nie potrafili stworzyć poważniejszego zagrożenia, a defensywa gości skutecznie się broniła, choć Luis Vazquez był około 60. minuty bardzo blisko dołożenia piłki do pustej bramki.

Obraz gry zmienił się w 67. minucie. Mimo że Getafe broniło się bardzo zdyscyplinowanie, świeże siły Espanyolu w końcu przyniosły efekt – rezerwowy Ruben Sanchez dośrodkował z prawej strony, a Fernandez głową trafił w lewy górny róg. Stadion RCDE natychmiast zamienił się z cichego miejsca w prawdziwą arenę, a w tej atmosferze David Soria musiał popisać się świetną interwencją po kolejnej główce Fernandeza. 

Espanyol walczył do ostatnich sekund i był bliski wyrównania w trzeciej minucie doliczonego czasu, gdy Garcoa główkował w okienko, ale Soria wybił piłkę nad poprzeczkę. Getafe utrzymało minimalne prowadzenie i ma trzy punkty przewagi nad szóstą Celtą Vigo. Espanyol natomiast czeka na ligowe zwycięstwo już 12 spotkań.

Levante – Oviedo 4:2

Gospodarzom wystarczyły tylko cztery minuty, by objąć prowadzenie. Espí przechwycił niecelne podanie przed Davidem Costasem i wykorzystał fakt, że Aaron Escandell był bezradny, posyłając piłkę poza jego zasięg. Levante po zdobyciu gola nie zwolniło tempa i drugi gol wisiał w powietrzu, gdy Jon Ander Olasagasti zakręcił piłkę w poprzeczkę.

Gospodarze nadal stwarzali zagrożenie i w 25. minucie padł drugi gol, gdy goście nie poradzili sobie z dośrodkowaniem Olasagastiego, a Espi ponownie skutecznie dobił piłkę do siatki. Nacho Vidal był bliski zdobycia bramki kontaktowej, gdy jego strzał trafił w poprzeczkę Mathewa Ryana, z kolei po drugiej stronie Espi nie wykorzystał stuprocentowej okazji. Ta niewykorzystana szansa została tuż przed przerwą surowo ukarana – w 44. minucie Ilyas Chaira głową wykorzystał dośrodkowanie Javi Lopeza.

Momentum
MomentumOpta by Stats Perform

Chwilę później Adrian de la Fuente nieporadnie sfaulował Federica Vinasa, który z rzutu karnego pokonał Ryana, mimo że bramkarz dotknął piłki. Nadzieje gości na odwrócenie losów meczu jednak szybko się rozwiały, bo w ciągu siedmiu minut drugiej połowy Kareem Tunde odegrał piłkę Ikerowi Losadzie, który uderzył z pierwszej piłki zza pola karnego, a po rykoszecie od Kwasi Sibo piłka wpadła do dolnego rogu bramki.

Dla Losady jednak rozczarowanie przyszło już dziewięć minut później, gdy musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Guillermo Almada zareagował potrójną zmianą, na murawie pojawił się także Santi Cazorla, który jednak po nieudanym rozegraniu Ryana uderzył niecelnie. Ivan Romero po drugiej stronie był już bezlitosny – po odbiorze piłki wysoko na połowie rywala pokonał Escandella i zapewnił Levante trzy punkty oraz czwarty mecz z rzędu bez porażki. 

Osasuna – Girona 1:0

Gospodarze chcieli przerwać serię trzech meczów bez zwycięstwa i od początku pokazali, że są lepszym zespołem. Najaktywniejszy był Víctor Munoz, który w ciągu pierwszych 20 minut dwukrotnie sprawdził bramkarza Girony, Paula Gazzanigę. W 33. minucie skrzydłowy gospodarzy tym razem dośrodkował z lewej strony do Budimira, ale ten nie zdołał oddać celnego strzału.

Girona natomiast w pierwszej połowie była zupełnie bezradna, nie oddała ani jednego celnego strzału i za bezbramkowy remis mogła dziękować tylko Gazzanidze, który tuż przed przerwą obronił główkę Flaviena Boyoma po rzucie rożnym. Girona po przerwie kontynuowała słabą grę, co pozwoliło Osasunie kontrolować przebieg spotkania.

W 56. minucie Budimir znów był blisko gola, ale i tym razem minimalnie chybił. Los Rojillos jednak w końcu dopięli swego – w 80. minucie rezerwowy Kike Barja przedarł się lewą stroną i dośrodkował na bliższy słupek do chorwackiego napastnika, który za trzecim razem wykorzystał swoją szansę i dał gospodarzom zasłużone prowadzenie.

W końcówce Osasuna spokojnie kontrolowała przebieg meczu i sięgnęła po trzy punkty, które przybliżają ją do europejskich pucharów. Dzięki temu wynikowi Osasuna pozostaje niepokonana u siebie już osiem spotkań. Girona natomiast po kolejnym słabym występie wciąż jest zagrożona spadkiem, mając zaledwie sześć punktów przewagi nad strefą spadkową.

Sevilla – Valencia 0:2

Valencia rozpoczęła mecz zdecydowanie lepiej, a szczególnie aktywny był skrzydłowy Ramazani. Po raz pierwszy wyróżnił się w połowie pierwszej części gry, gdy swoim pewnym dryblingiem przyciągnął uwagę czterech obrońców Sevilli, po czym dograł do niepilnowanego Guido Rodrigueza, którego strzał minął prawy słupek bramki Odysseasa Vlachodimosa. Chwilę po upływie pół godziny gry Belg ponownie dał o sobie znać, tym razem zmuszając bramkarza Sevilli do interwencji przy bliższym słupku.

Ramazani odegrał też kluczową rolę przy zasłużonym otwarciu wyniku – w 38. minucie kończył akcję Valencii. Jego strzał nie znalazł drogi do siatki, ale odbił się od Vlachodimosa prosto pod nogi Duro, który z bliska głową skierował piłkę do bramki i zdobył swoją dziewiątą ligową bramkę w tym sezonie. Valencia wyraźnie nabrała pewności siebie i jeszcze w doliczonym czasie pierwszej połowy podwyższyła prowadzenie.

Momentum
MomentumOpta by Stats Perform

Tym razem po szybkim kontrataku Luis Rioja zagrał płaskie dośrodkowanie do niepilnowanego Ramazaniego, który skierował piłkę do pustej bramki. Sevilla w przerwie dokonała trzech zmian w składzie, licząc na odwrócenie losów meczu w drugiej połowie, podobnie jak przy remisie 2:2 w El Gran Derbi na początku miesiąca. Z rezerwowych najaktywniejszy był Isaac Romero, który spróbował szczęścia strzałem z dystansu, ale piłka minimalnie minęła słupek.

Ku rozczarowaniu fanów Sevilli, strzał Romero był najgroźniejszą akcją, jaką Sevilla stworzyła w słabej drugiej połowie. W końcówce szczęścia z dystansu próbował jeszcze Batista Mendy, ale jego uderzenie w okienko fenomenalnie obronił Stole Dimitrievski. Podopieczni Carlosa Corberana sięgnęli więc po bardzo ważne trzy punkty. Valencia traci obecnie sześć "oczek" do miejsc premiowanych grą w europejskich pucharach, a Sevilla coraz bardziej pogrąża się w walce o utrzymanie. Nad strefą spadkową ma już tylko trzy punkty przewagi.

Tabela LaLigi

________________

TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.

Wypróbuj telewizję internetową przez miesiąc za 0 zł

Pakiet Max miesiąc za 0 zł