Espanyol idealnie rozpoczął walkę o pierwsze zwycięstwo w tym roku kalendarzowym, obejmując prowadzenie po strzale głową Roberto Fernandeza w 15. minucie.
Dobrze rozegrana akcja dała czas i miejsce lewemu obrońcy Carlosowi Romero, który precyzyjnie dośrodkował do Fernandeza. Ten wykazał się większą determinacją od swojego kryjącego i mocnym strzałem głową pokonał nieruchomego Antonio Siverę.
Po tym, jak Alaves po raz dziewiąty w 11 wyjazdowych meczach ligowych straciło gola jako pierwsze, zespół pokazał charakter i odpowiedział trafieniem Antonio Blanco tuż przed 30. minutą. Pomocnik dobrze ustawił się na skraju pola karnego, przejął piłkę po piąstkowaniu Marko Dmitrovicia, po czym płaskim strzałem posłał piłkę przez gąszcz zawodników, nie dając szans zasłoniętemu bramkarzowi.
Do przerwy wynik był remisowy, a obie drużyny ostrożnie rozpoczęły drugą połowę. Dopiero po godzinie gry Carles Alena z Alaves stworzył pierwszą groźną sytuację tej części meczu, prowadząc kontratak i zagrywając do Youssefa Enríqueza, którego zbyt mocne przyjęcie pozwoliło Dmitroviciowi skrócić kąt.
Espanyol nie wyciągnął wniosków z tej sytuacji, a niefrasobliwa gra w obronie sprawiła, że goście objęli prowadzenie. Nieustępliwy Toni Martinez wykorzystał słabe zagranie głową Leandro Cabrery do bramkarza, po czym wycofał piłkę do Lucasa Boye, który bez problemu skierował ją do pustej bramki.
W obliczu kolejnej porażki podopieczni Manolo Gonzaleza byli przekonani, że ich rozpaczliwe poszukiwania wyrównania przyniosły efekt, gdy Kike Garcia trafił głową przeciwko swojemu byłemu klubowi. Jednak radość przerwała chorągiewka sędziego bocznego sygnalizująca spalonego.
Ostatecznie drużyna Eduardo Coudeta wytrzymała nerwową końcówkę i zakończyła serię ośmiu ligowych meczów wyjazdowych bez zwycięstwa, odnosząc pierwszą wygraną na stadionie Espanyolu od marca 2002 roku.

