Barcelona potwierdziła w Superpucharze swoją dominację na krajowej scenie piłkarskiej. Kluczowym czynnikiem okazało się przyjście Hansiego Flicka na ławkę trenerską. Niemiec nie tylko zdobył cztery krajowe trofea, w każdym przypadku pokonując Real Madryt, ale także osiągnął wyniki, które rzadko zdarzały się w historii.
Barcelona zdołała wygrać trzy finały z rzędu – dwa ostatnie Superpuchary oraz Puchar Króla. To pierwszy taki przypadek od czasów, gdy Luis Enrique poprowadził drużynę do triumfów nad Sevillą w Pucharze (2:0) i Superpucharze (3:0 i 3:0), a także nad Alavés w finale Pucharu Króla (3:1) w 2017 roku.
Nowy trend
Najbardziej imponujące jest jednak to, co udało się osiągnąć w starciach z odwiecznym rywalem. Real Madryt niezwykle rzadko przegrywa trzy finały z rzędu. W rzeczywistości to dopiero trzeci taki przypadek w historii klubu. Poprzednio miało to miejsce w latach 1982-1983, gdy Real Madryt uległ Realowi Sociedad w finale Superpucharu (0:1 i 0:4), Aberdeen w dawnej Pucharze Zdobywców Pucharów (1:2) oraz Barcelonie w Pucharze (1:2).
To, że wszystkie trzy porażki Królewskich były zadane przez Barcelonę, jeszcze mocniej podkreśla zmianę trendu, jaka nastąpiła w hiszpańskiej piłce od momentu, gdy Joan Laporta zdecydował się zwolnić Xaviego Hernándeza i powierzyć stery Hansiemu Flickowi.
Podczas gdy Real Madryt nie zdołał odnaleźć własnej tożsamości pod wodzą Xabiego Alonso i zwolnił go po siedmiu miesiącach, styl niemieckiego szkoleniowca nie tylko przypadł do gustu na Camp Nou, ale także przekłada się na kolejne sukcesy. Barcelona była zresztą bardzo blisko awansu do finału ostatniej edycji Champions League, co mogłoby dać szansę na potrójną koronę.
Nie jest to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że Hansi Flick wygrał wszystkie osiem finałów, w których prowadził drużynę (pięć z nich z Bayernem Monachium). Co więcej, cztery punkty przewagi na szczycie tabeli sprawiają, że obecnie Barcelona jest głównym kandydatem do triumfu w LaLiga.
Sezon jednak jeszcze się nie skończył. Choć nie będzie to łatwe, wciąż możliwy jest kolejny Klasyk w finałach Pucharu Króla i Champions League.
