W poniedziałkowy wieczór Michał Skóraś wrócił do gry w belgijskiej Jupiler Pro League po marcowym zgrupowaniu kadry. Przywitał się z ligą dokładnie tak, jak się z nią pożegnał – asystą. Kluczowe podanie posłał już w 15. minucie w postaci długiej krosowej piłki, która dotarła z chirurgiczną precyzją do Maxa Deana, a ten otworzył wynik.
Niestety, osiągnięcie do przerwy prowadzenie nie wystarczyło do zwycięstwa z KV Mechelen. Przyjezdni w drugiej połowie byli kilka razy bliscy wyrównania, a niewykorzystane szanse mogły boleć podwójnie w 90+3. minucie.
Wtedy sam na sam z Nacho Mirasem wyszedł właśnie Skóraś, ale bramkarz gości wyszedł zwycięsko z pojedynku. Ostatnie słowo wypowiedzieli chwilę później piłkarze KVM, gdy Bill Antonio wyrównał w 90+5. minucie.
Polak zaliczył już siódmą asystę i był najwyżej ocenianym przez Flashscore zawodnikiem KAA Gent. Jednak nie udało się zrealizować kluczowego celu, czyli ucieczki na 3 punkty od rywali na czwartym miejscu w grupie mistrzowskiej.

