Borussia Dortmund zdobywała dokładnie trzy bramki w każdym z czterech ostatnich meczów Bundesligi. Ale tym razem przez pierwsze 20 minut miała duże problemy ze stworzeniem groźnych sytuacji. Jedyny celny strzał oddał Serhou Guirassy, którego mocne uderzenie po zejściu do środka zatrzymał Diant Ramaj.
Sprawdź szczegóły meczu Borussia - Heidenheim
W połowie pierwszej części wydawało się, że Heidenheim niespodziewanie obejmie prowadzenie po tym, jak Patrick Mainka wpakował piłkę do siatki. Jednak sędzia uznał, że faulował Gregora Kobela, który wyszedł po dośrodkowanie.
Kobel został bohaterem gospodarzy w 26. minucie, łapiąc dobitkę Erena Dinkciego, gdy wydawało się, że bramka jest pewna. Die Schwarzgelben szybko wrócili do gry, ale Nico Schlotterbeck zmarnował okazję po rzucie rożnym, a lob Guirassy’ego zatrzymała poprzeczka. Gospodarze w końcu przełamali impas, gdy Ramaj nie zdołał złapać piłki po rogu, a ta spadła pod nogi Waldermara Antona, który mocnym strzałem umieścił ją w siatce.
Jednak tuż przed przerwą prowadzenie zostało zniwelowane – Mathias Honsak popędził lewą stroną i dograł do Juliana Niehuesa, który za drugim razem pokonał bramkarza.
FCH rozpoczęło drugą połowę z nową energią i świeżym zawodnikiem, bo Frank Schmidt wprowadził Arijona Ibrahimovicia, a ta zmiana szybko się opłaciła – już po trzech minutach. Skrzydłowy efektownie minął obrońców gospodarzy na skrzydle, po czym wycofał piłkę do Niehuesa, który mocnym strzałem z 25 metrów pokonał Kobela.
To dopiero drugi raz w tym sezonie, gdy Heidenheim strzeliło więcej niż jedną bramkę na wyjeździe. Powinni mieć na koncie trzecią, ale Marvin Pieringer z kilku metrów nie trafił głową do pustej bramki. Dortmund wydawał się zmarnować szansę na wyrównanie w 65. minucie, gdy mocny strzał Guirassy’ego obronił Ramaj, ale VAR dopatrzył się zagrania ręką przez Niklasa Dorscha dwie minuty wcześniej.
Sędzia Matthias Jollenbeck podyktował rzut karny, a Guirassy z trudem pokonał Ramaja, choć ten sięgnął piłki. Chwilę później gospodarze wyszli na prowadzenie – Maximilian Beier popędził lewą stroną i dograł do Guirassy’ego, a reprezentant Gwinei ponownie pokonał Ramaja.
Napastnik miał idealną okazję na hat-tricka w ostatnich 10 minutach, gdy został sfaulowany przez Tima Sierslebena, ale drugi rzut karny posłał nad poprzeczką. Trzy bramki wystarczyły jednak BVB, która pozostaje niepokonana w ostatnich 12 ligowych meczach i wciąż walczy o tytuł. Heidenheim wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w bezpośrednim starciu i traci pięć punktów do bezpiecznej strefy na dole tabeli.

