Wisła odrobiła dwa gole straty. Lider wygrywa, ale traci ważnych piłkarzy

Zaktualizowany
Wisła odrobiła dwa gole straty. Lider wygrywa, ale traci ważnych piłkarzy
Wisła odrobiła dwa gole straty. Lider wygrywa, ale traci ważnych piłkarzyPressFocus / Sipa USA / Profimedia

Walczący o utrzymanie Górnik Łęczna dwukrotnie obejmował prowadzenie na Reymonta, wywołując niedowierzanie na trybunach. Wisła zdołała odrobić oba stracone gole jeszcze przed przerwą, by utrzymać prowadzenie do końca. Mecz okazał się bardzo trudny, a z kontuzjami schodzili Wiktor Biedrzycki i Angel Rodado.

Lider podejmował zespół ze strefy spadkowej – faworyt przy Reymonta w Krakowie był więc jasny od początku. Przełożony na śmigus-dyngus mecz rozpoczął się jeszcze przed południem od nawału Wisły Kraków pod bramką Łęcznej. W 2. minucie Biedrzycki był o włos od gola, gdy rykoszet ratował gości. Rodado minutę później był zablokowany, a stałe fragmenty w tercji Łęcznej zaczęły się mnożyć.

Sprawdź szczegóły meczu Wisła Kraków – Górnik Łęczna

Składy Wisły i Łęcznej
Składy Wisły i ŁęcznejFlashscore

Kolejny raz golem zapachniało po 10 minutach, tym razem z dystansu uderzał Kacper Duda obok bramki. Zmarnowane sytuacje pozwoliły Górnikowi wyjść z szybką kontrą, w której Branislav Spacil wykorzystał letarg w obronie Wisły i dał prowadzenie. Gospodarze zdołali odpowiedzieć po ponad ośmiu minutach. Frederico Duarte z ok. 30 metrów kompletnie zaskoczył Budziłka odchodzącą piłką.

Wydawało się, że Krakowianie poukładali sobie sytuację, ale jeszcze przed upływem 30 minut ponownie byli na minucie. W 28. minucie potężny strzał Myszora pod poprzeczkę skończył się efektowną paradą Letkiewicza. Jednak bramkarz Wisły po rzucie rożnym i tak był bezradny – niekryty Mateusz Hołownia głową przywrócił prowadzenie Łęcznej.

Sfrustrowani gospodarze znów osiem minut budowali odpowiedź, a przy strzale Marko Bozicia z pięciu metrów pomogła niefrasobliwa interwencja Budziłka przy samym słupku. Suma błędów po obu stronach była wysoka, ale też fani oglądali żywy, otwarty mecz, który obrócił się na korzyść Wisły jeszcze przed przerwą. Prowadzenie przyniósł niskim strzałem Julius Ertlthaler, z pomocą rykoszetu od obrońcy w 41. minucie.

Grad goli w pierwszej połowie mógł rozbudzić apetyty, jednak druga odsłona w niczym tej pierwszej nie przypominała. Obaj strzelcy w barwach Łęcznej nie wrócili już z szatni, a ostatnie trzy zmiany wydawały się nie wnosić wiele. Proporcje w ofensywie były podobne, tyle że oba zespoły albo skutecznie się neutralizowały, albo strzały były boleśnie niecelne. 

Ważnym punktem była kontuzja Wiktora Biedrzyckiego w barwach Wisły, która wymusiła pierwszą zmianę Mariusza Jopa. Stykowy wynik oznaczał nerwowy ostatni kwadrans, w którym Górnik wciąż wyraźnie widział szansę na przynajmniej jeden punkt. Wiślacy stracili jeszcze przed końcem meczu Rodado, który schodził z bólem lewego barku. Nie stracili za to trzeciego gola, choć w 90+3. minucie ratował ich najpierw rykoszet, potem parada Letkiewicza.

Budziłek w polu karnym gospodarzy też nie zmienił sytuacji, Wisła dotrwała do gwizdka. To oznacza, że Krakowianie utrzymali dziewięć punktów przewagi nad drugim Śląskiem Wrocław w tabeli Betclic 1. Ligi.

Statystyki meczu Wisła Kraków - Górnik Łęczna
Statystyki meczu Wisła Kraków - Górnik ŁęcznaFlashscore

Piłka nożna