Natalia Maliszewska przed ZIO 2026: już zapomniałam o Pekinie

Natalia Maliszewska przed ZIO 2026: już zapomniałam o Pekinie
Natalia Maliszewska przed ZIO 2026: już zapomniałam o PekiniePAP/Adam Warżawa

Natalia Maliszewska jest liderką żeńskiej kadry short tracku. Obecnie szykuje się do swoich trzecich zimowych igrzysk olimpijskich. Debiutowała w 2018 roku w Pjongczangu, a cztery lata później w Pekinie nie została dopuszczona do startu, gdyż miała pozytywny wynik testu na koronawirusa.

Maliszewska jest multimedalistką mistrzostw świata, Pucharu Świata i mistrzostw Europy, zarówno indywidualnie, jak i w sztafetach. Debiutowała w igrzyskach już osiem lat temu. W Pjongczangu wywalczyła 11. miejsce na swoim koronnym dystansie 500 metrów.

Znacznie lepiej mogła zaprezentować się w 2022 roku w Pekinie, gdy miała jeszcze większą nadzieję na zdobycie medalu. O zawodach w Chinach chciała jednak jak najszybciej zapomnieć.

Igrzyska odbywały się w czasach pandemii, a chaos organizacyjny i komunikacyjny spowodował, że nie mogła pojechać na 500 metrów. Po ogromnym zamieszaniu udało jej się wystartować na 1000 metrów, jednak upadła w ćwierćfinale, a ze sztafetą zajęła szóste miejsce. W Mediolanie Maliszewska po niemiłych przeżyciach w Chinach chce nareszcie poczuć magię igrzysk.

"Chciałabym, żeby te igrzyska olimpijskie wreszcie były dla mnie prawdziwe. Wiadomo, że dla każdego igrzyska znaczą coś innego i każdy inaczej je przeżywa. Wystarczy, że po prostu wystartuję bez żadnych dodatkowych dram. Chcę zrobić wszystko, co mogę, zebrać masę wspomnień i wyjechać z Mediolanu w całości" – powiedziała Maliszewska, cytowana w komunikacie prasowym federacji.

30-letnia zawodniczka zapewnia, że zapomniała już o przykrościach, które spotkały ją w Pekinie, gdy przebywała w izolacji w pokoju hotelowym.

"To przecież było cztery lata temu! To już odległa przeszłość. Nie mogę doczekać się Mediolanu i tej atmosfery. Ciekawi mnie jak to będzie wyglądało. Zobaczymy, czy Włosi podołają organizacji igrzysk. Mam nadzieję, że wszystko będzie na czas i bez opóźnień" – oznajmiła łyżwiarka.

W styczniowych mistrzostwach Europy w Tilburgu polska sztafeta mieszana z Maliszewską w składzie wywalczyła srebrny medal. Indywidualnie na 500 metrów zajęła jednak piąte miejsce, ale nie była w pełni sił ze względu na kontuzję odniesioną w biegu półfinałowym.

"Lubię być w czołówce i fajnie jest wyjść na finał A. Zawsze zależy mi, żeby pojechać jak najlepiej, ale biorę to, co jest. Piąte miejsce na mistrzostwach Europy wcale nie jest złe. Ta mała Natalka, która kiedyś myślała, że jeżdżenie na światowym poziomie jest trudne, ciężkie i wymagające, na pewno byłaby zadowolona" – śmiała się Maliszewska po starcie w Tilburgu.

W Mediolanie Maliszewska wystartuje nie tylko na 500 metrów i w sztafecie mieszanej, ale najprawdopodobniej również na 1000 metrów. To dystans, na którym w ostatnich miesiącach startowała raz, podczas mistrzostw Europy. W tym sezonie kilkakrotnie narzekała na zdrowie.

"Ten sezon nie idzie gładko. Łyżwy to niebezpieczny sport. Często zdarzają się upadki. Ostatnio uczestniczyłam w wielu z nich. Czasem otrzepię się i pojadę dalej, ale innym razem coś się stanie. Liczę jednak, że w Mediolanie będę mogła pokazać pełnię swoich umiejętności" – podsumowała Maliszewska.

Już w piątek odbędzie się ceremonia otwarcia zimowych igrzysk we Włoszech. Rywalizacja w short tracku rozpocznie się we wtorek 10 lutego.