33-latek uzyskał najlepszy czas, pokonując kultową trasę w Bormio w 1:56,08, choć faworyci do złota wyraźnie jechali ostrożnie przy płaskim świetle.
Cochran-Siegle, srebrny medalista w supergigancie w Pekinie cztery lata temu, podkreślił, że był to dzień „szukania rytmu” na trasie podczas pierwszego z trzech treningów przed sobotnim startem głównym.
Szwajcarski faworyt Marco Odermatt, który w tym sezonie wygrał trzy z sześciu zjazdów Pucharu Świata, uzyskał trzeci czas, tracąc 0,40 sekundy, a Włoch Giovanni Franzoni był drugi, ze stratą 0,16 sekundy.
Wielu narciarzy wyraźnie nie jechało na pełnych obrotach, przekraczając linię mety, bo był to ich pierwszy kontakt z szybką i wyboistą trasą o długości 3,4 km.
Pierwsze zawody alpejskie tych igrzysk odbyły się dzień po tym, jak amerykańska legenda Vonn ogłosiła, że planuje wystartować w zjeździe kobiet w Cortinie, mimo zerwania więzadła krzyżowego po upadku w Crans-Montana.
„Zdecydowanie czerpię od niej inspirację” – powiedział Cochran-Siegle dziennikarzom. – „Niesamowita sportsmenka, niesamowita osoba i uważam, że jej siła charakteru oraz determinacja pokazują ogromną pasję do sportu i wiarę w siebie. Nigdy nie można jej skreślać”.
W środę niebezpieczeństwa tej szybkiej dyscypliny dały o sobie znać, gdy Norweg Fredrik Moeller zaliczył upadek i został przetransportowany z trasy helikopterem. Jego zespół poinformował, że trafił do szpitala z bólem barku.
