Niesamowita gala UFC w Białym Domu. Gaethje zszokował świat, Pereira brutalnie znokautowany

Niesamowita gala UFC w Białym Domu. Gaethje zszokował świat, Pereira brutalnie znokautowany
Niesamowita gala UFC w Białym Domu. Gaethje zszokował świat, Pereira brutalnie znokautowanyPhoto by POOL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP

W Waszyngtonie w ogrodach Białego Domu odbyła się absolutnie wyjątkowa gala UFC Freedom 250, która uświetniała 250. rocznicę Stanów Zjednoczonych oraz 80. urodziny Donalda Trumpa. Wokół specjalnie wybudowanego na te okoliczności oktagonu zgromadziło się mnóstwo gwiazd i polityków. Obecny był też sam prezydent Stanów Zjednoczonych, a także prezydent Polski Karol Nawrocki.

W trakcie gali odbyło się łącznie siedem walk, a zawodnicy wychodząc do klatki kroczyli pomieszczeniami Białego Domu, co było oczywiście absolutnym ewenementem w historii. W trakcie takich spacerów do oktagonu towarzyszyli im wojskowi amerykańskich sił. Przy ringu znajdowała się orkiestra, która odgrywała wszystkie utwory wybrane przez zawodników.

W pierwszych walkach w kolejności chronologicznej zwycięstwa odnieśli Diego Lopes, Bo Nickal, Mauricio Ruffy, Josh Hokit oraz Sean O'Malley. Wszystkie te pojedynki kończyły się nokautami, co oczywiście bardzo podobało się wszystkim widzom i świetnie wpisywało się w rozmach całego przedsięwzięcia. Wśród przegranych znaleźli się chociażby Michael Chandler czy Derrick Lewis. 

Największą uwagę skupiały jednak dwie ostatnie walki. W tej przedostatniej Alex Pereira mierzył się z Cirylem Gane w ramach kategorii ciężkiej. Dla Brazylijczyka był to debiut w królewskiej kategorii wagowej po zdobyciu pasów mistrzowskich w wadze średniej i półciężkiej. Stawką pojedynku był tymczasowy pas mistrzowski. 

"Poatanowi" nie udało się jednak przejść do historii, bo w drugiej rundzie został całkowicie rozbity przez Gane. Brazylijczyk wyglądał na ociężałego po przybraniu wagi, a Francuz był w swoim naturalnym środowisku. Prawym prostym sprawił, że Pereira chwiał się na nogach, a później niemiłosiernie go obijał, mimo że Brazylijczyk zdołał wstać i toczyć walkę w stójce. 

Było jednak widać, że w klatce jest obecny tylko ciałem. Przyjmował kolejne bardzo mocne ciosy i wszyscy zastanawiali się tylko jakim cudem jeszcze nie leży nieprzytomny na deskach. Ostatecznie sędzia Herb Dean zdecydował się nie zwlekać i przerwał pojedynek jeszcze w stójce, chroniąc zdrowie Pereiry, który nie chciał się poddać.

W walce wieczoru musiał jednak wystąpić Amerykanin. Justin Gaethje podjął się próby odebrania pasa Ilii Topurii w kategorii lekkiej. Hiszpan ze wszystkich 17 wcześniejszych walk w karierze w MMA wychodził zwycięsko i był panującym mistrzem dwóch kategorii wagowych. 

Na starcie walki Topuria kontrolował wydarzenia w klatce i mimo że obaj zawodnicy bardziej się badali niż wchodzili w ostre wymiany, to w samej końcówce mocno naruszył on Gaethje ciosami na korpus i wydawało się, że kwestią czasu jest odniesienie przez niego zwycięstwa. 

Z czasem Amerykanin wrócił jednak do rywalizacji i całkowicie odwrócił losy pojedynku jednym ciosem, który sprawił, że Hiszpan stracił kontrolę nad pojedynkiem. Jego twarz wyglądała okropnie, była cała zakrwawiona i opuchnięta, a po trzeciej rundzie były spore wątpliwości czy w ogóle powinien dalej walczyć, bo wydawało się, że lekarz na to nie pozwala. 

Czwarta runda wystartowała jednak zgodnie z planem, ale za to po jej zakończeniu zespół Topurii rzucił ręcznik do klatki, nie chcąc, by ich zawodnik skończył bitwę w jeszcze gorszym stanie. Tym samym Gaethje doczekał się upragnionego mistrzostwa UFC, a Topuria zaliczył pierwszą porażkę w zawodowym ringu. 

Gala w Białym Domu okazała się wielkim sukcesem sportowym, a pierwszy raz w historii organizacji wszystkie walki jednego wieczoru zakończyły się przed czasem.